5 G

Telefonia komórkowa i transmisja danych teleinformatycznych związana jest z emisją promieniowania elektromagnetycznego z używanych przez nas urządzeń elektronicznych podłączonych do sieci i z anten przekaźnikowych. Promieniowanie to budzi obawy odnośne jego wpływu na organizmy żywe, a wszelkie rzetelne i niezależne badania (tj. niesponsorowane i niekontrolowane przez korporacje teleinformatyczne lub spolegliwe im rządy) wykazują, że ich oddziaływanie na struktury biologiczne nie tylko nie jest obojętne, ale jest szkodliwe. Coraz większa ilość źródeł tego promieniowania tworzy tzw. smog elektromagnetyczny, przed którym nie można się ukryć. Aby wprowadzić sieć 5G w Polsce, która stukrotnie przyspiesza transmisję danych w porównaniu z powszechną obecnie 4G, od  2020 r. rozporządzeniem ministra zdrowia zwiększono maksymalną dozwoloną gęstość promieniowania stukrotnie (z 0,1 W/m² do wartości z przedziału od 2 W/m² do 10 W/m² w zależności od częstotliwości promieniowania). Oznacza to stukrotne podwyższenie dotychczasowej normy! Takie działanie powinno być poprzedzone przynajmniej kilkuletnimi badaniami, tymczasem nie wykonano ich, łamiąc podstawową zasadę zrównoważonego rozwoju, jaką jest zasada przezorności i prewencji. Czy ktoś w ogóle zadaje sobie pytanie, gdzie i komu tak się spieszy w tak ważnej dla ogółu ludzi i środowiska sprawie i komu tak zależy, żeby pędzić do przodu z nowymi technologiami niemal po trupach, nie pytając w ogóle społeczeństwo o zdanie? W takiej sprawie powinna odbyć się ogólnokrajowa debata i referendum oraz wieloletnie badanie prowadzone przez niezależne od siebie jednostki. Nic takiego nie miało miejsca i właściwie jest już pozamiatane, a koronawirus skutecznie odwrócił od tego problemu uwagę społeczeństw.

Technologia 5G bazuje na falach milimetrowych o wysokiej częstotliwości, które podobnie jak kuchenki mikrofalowe powodują nagrzewanie się struktur organicznych. Promieniowanie to pochłaniane jest przez skórę i według danych z niezależnych źródeł może powodować deformację białek i kodu genetycznego w naszych komórkach, a tym samym przyspieszać mutacje i rozwój nowotworów. Badania potwierdzają, że regularne przegrzewanie się tkanek w wyniku oddziaływania fal emitowanych przez nadajniki w urządzeniach elektronicznych, szczególnie tych używanych blisko głowy jak telefony kom. znacząco zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia nowotworów, w szczególności mózgu (epidemia glejaków) i białaczek. Ogólnie też osłabiają organizm i układ odpornościowy, powodując chroniczne zmęczenie, problemy z koncentracją, ze snem i regeneracją organizmu oraz wiele innych dolegliwości. Mogą wpływać na zaburzenia rytmu serca, zaburzenia hormonalne (w tym upośledzenie płodności), zmętnienie rogówki oka i wiele objawów subiektywnych, jak bóle głowy i mrowienia kończyn, szumy uszne i in. Mikrofale są szczególnie niebezpieczne dla embrionów i dzieci (przegląd objawów i badań można znaleźć na stronie http://medycyna-komorkowa.com/szkodliwe-skutki-promieniowania-158/)

Na zdrowie publiczne (a właściwie na choroby) ma iść niebawem już 6% PKB. Czy jak będzie szło 10 lub 20% to wtedy dopiero zacznie ktoś myśleć i sensownie mówić o profilaktyce, której wprowadzanie 5G jest jawnym zaprzeczeniem? Chyba, że 5G  – analogicznie jak szczepionki, osłabiające płodność tworzywa sztuczne i teratogenne środki chemiczne – ma być narzędziem służącym depopulacji, którymi globalne elity chcą zdetonować grożącą naszej Planecie bombę demograficzną. Nie wiem. Wiem, że nie godzę się na zamykanie ludzi w pułapce coraz silniejszego promieniowania, od którego nie ma ucieczki i robienie z nas królików doświadczalnych wkładanych do otwartych kuchenek mikrofalowych marki 5G.

Tempo, szybkość, efektywność, wydajność - to typowe „wartości” (a właściwie anty-wartości) mechanicyzmu - systemu nie liczącego się z żadnymi konsekwencjami ludzkimi czy biologicznymi. Jego wcieleniem i upiorną manifestacją technologiczną były XIX-wieczne fabryki początkowych stadiów kapitalizmu, pełne niebezpiecznych maszyn, które często wciągały pracujących przy nich robotników w swoje tryby, produkując obok tanich, masowych produktów, również masę kalek. Machinami były też nowożytne wojny, okrutne bitwy na frontach pierwszej wojny światowej, której tryby mieliły miliony ludzi w okrutnych męczarniach powodowanych przez broń chemiczną; oraz obozy śmierci w czasie drugiej wojny światowej. To przykłady wielkich machin i gier ideologiczno-politycznych, w których człowiek w ogóle się nie liczy, będąc zwykłym "armatnim mięsem" lub pionkiem do odstrzału. Przytaczam te przykłady, żeby pokazać, że "rozum technologiczny" kieruje się swoją logiką rywalizacji, przemocy, (wy)zysku, eksploatacji, ekspansji, podboju, władzy, mocy, bezwzględności i dążenia do urojonych celów po trupach. Dotyczy to nie tylko branży militarnej, agrobiznesowej (farmy przemysłowego tuczu zwierząt), czy jak w przypadki 5G teleinformatycznej, ale praktycznie każdej, owładniętej przez korporacyjnego "ducha wielkiej biznesowej maszyny". (Koncerny kosmetyczne robią regularnie doświadczenia na zwierzętach testując na nich stopień toksyczności przeróżnych substancji chemicznych stosowanych w ich syntetycznych produktach, które mają nas "upiększać". Niestety niewielu z nas dostrzega bezmiar cierpień tych czujących istot, które skrywa się za ładnie wyglądającymi na półkach kosmetykami znanych, światowych marek).

Miejsce agresji i przemocy militarnej zajęły dzisiaj w krajach zachodnich wojny ekonomiczne, mordercza rywalizacja zarówno między firmami, jak i między pracownikami tworzącymi te firmy. Pracownik jest często niewiele znaczącym i wymienialnym trybikiem (zob. wpis Eko-nomiczne wnyki i eko-logiczna wolność). Maszyny korporacyjne, stymulujące wielkie wyścigi szczurów, wyciskają z ludzi po paru latach morderczej gonitwy wszelkie witalne soki, wyrzucając wyprute i wyeksploatowane „zasoby ludzkie”. Natura jest tymczasem spokojna i cykliczna. Jej praca jest systematyczna i cierpliwa, jak odradzająca się co roku wiosenna, zielona ruń. Owszem, są burze i huragany. Lecz w wielkich naturalnych cyklach, po nocy zawsze przychodzi dzień, a po burzy spokój. Maszyna ekonomiczna dąży natomiast do stałego i coraz szybszego wzrostu bez umiaru i końca, jak samobójca chcący jak najszybciej dopełnić swoje przeznaczenie. O ekologicznych granicach wzrostu i ich coraz szybszym przekraczaniu pisano w raportach Klubu Rzymskiego od lat 70-tych. Niewielu liderów korporacji, mających na oczach klapki przymusu ciągłej ekspansji, tym się jednak przejmuje. W żelaznych objęciach konieczności ciągłej konkurencji i rywalizacji trzyma je mechanistyczny, ponadjednostkowy i ponadludzki SYSTEM. Koronawirus może go trochę osłabił, zatrzymał ten diabelski pęd, zapewne jednak nie na długo.

W czasie pandemii powstaje coraz więcej nadajników sieci 5G. 11 maja 2020 r. sieć Plus uruchomiła w Warszawie i wielu innych miastach nowe nadajniki. Według strategii Komisji Europejskiej do 2025 roku wszystkie kraje UE mają pokryć swoje terytoria siecią 5G. Tak samo jak Komisja Europejska zawiodła swoją pasywnością (nieobecnością) w czasie epidemii, tak samo systematycznie zawodzi w tak strategicznych dla zdrowia ludzi i środowiska kwestiach, jak 5G, GMO czy stosowanie glifosatu w rolnictwie. Korporacje nie muszą przekonywać, a często i korumpować rządów poszczególnych krajów, żeby wdrażać w nich swoje technologie, lecz za jednym zamachem pozyskując brukselskich urzędników mają dostęp od razu do 27 krajów Europy. Za taki odgórnie dekretowany „rozwój” UE serdecznie dziękuję. W tym aspekcie niewiele on różni się od narzucanych przez „wielkiego brata” (ZSRR) gospodarczych pięciolatek krajom satelickim w słusznie minionej epoce realnego socjalizmu.

Fetysz, a właściwie bożek wzrostu gospodarczego, któremu hołdują konwencjonalni (pospolici) ekonomiści i politycy jest obrzydliwy, perfidny, cyniczny i okrutny. Skolimowski za to ładnie nazywał go Mechanosem. Jeśli Szatan istnieje, to niewątpliwie Mechanos (mechanicyzm) jest jego doskonałym wcieleniem. Niby niewidzialny i wszechobecny, jak elektromagnetyczny smog, jak smok zionący ogniem promieniowania z coraz liczniejszych, powstających jak głowy Hydry wszechobecnych nadajników. Ich gęstość wymagana przez sieć 5G jest porażająca. Celem tej sieci jest obsługa ponad miliona urządzeń elektronicznych na kilometr kwadratowy… 6 lub 10G obsłuży pewnie miliard, tylko będzie to już raczej spełniony Matrix – świat maszyn i robotów, w którym ludzie z uwagi na mordercze dla struktur biologicznych warunki, promieniowanie i skażenie, będą musiały zejść do podziemia.Takiego przymusowego zjednoczenia z Ziemią bym sobie nie życzył. Wystarczy film.
 

Czy jest przed tym ratunek? Wojciech Cejrowski w poświęconej temu tematowi audycji jako rozwiązanie podpowiadał samoorganizowanie się ludzi i niszczenie tych masztów – macek „Wielkiego Brata” kontrolującego nas na każdym kroku. Takie przypadki miały już miejsce w czasie epidemii COVID19, gdyż wiele wskazuje na to, że rozwój 5G ma również związek z zachorowalnością na koronawirusa. Słynnej mapki pokazującej korelację między ogniskami największych zachorowań na świecie a wdrożonymi technologiami 5G jakoś nikt przekonująco nie podważył. A szkoda, bo rzetelnych dyskusji na te tematy w ogólne w mediach, szczególnie publicznych praktycznie nie ma. Czyżby deklarujący się jako taki prosocjalny i „zrównoważony społecznie” rząd PIS bał się otwartej debaty? 5G weszło do naszego kraju tylnymi drzwiami i metodą faktów dokonanych. Podobnie jak GMO za rządów PO czy powszechnie dziś stosowany glifosat, używany nawet do tzw. desykacji - osuszania zbóż przed zbiorem. To jasny dowód na to, że nawet „prospołeczne” rządy chodzą na pasku globalnych interesów korporacji i lobbies (telekomunikacyjnych, farmaceutycznych, militarnych, naftowych, chemicznych, agrochemicznych i in.) i nie zawahają się wprowadzić rozwiązań i technologii, które dla społecznego zdrowia mogą być zabójcze. W miejsce zrównoważonego rozwoju - którym to zgrabnym słowem politycy i ekonomiści lubią wycierać sobie gęby i stronice swoich strategii, planów i programów – forsuje się partykularny interes ekonomiczny, kosztem interesu społecznego i ekologicznego, w obronie których nie ma komu niestety stanąć, a czujność ludzi usypia się w błogiej nieświadomości, karmionej medialną info-papką, ogłupiająca rozrywką lub tendencyjnym pomijaniem, przemilczaniem i obojętnością.

Poza aspektem zdrowotnym 5G jest jeszcze aspekt kulturowy i psychologiczny. Po co nam w ogóle ta technologia? Czy nie da się bez niej żyć? Czy nie wystarczy nam to co mamy, a lepsze zawsze musi być wrogiem dobrego? Czy korporacje muszą jeszcze bardziej utyć? Generalnie kolejne Generacje G powstają po to, żeby umożliwić jeszcze większą konsumpcję elektronicznych informacji (głównie śmieciowych i rozpraszających, tak hojnie wydalanych przez mainstreamowe media), rozwinąć rzeczywistość wirtualną, wprowadzić Internet rzeczy, smart cities i automatyczne pojazdy (zwane kuriozalnie autonomicznymi) i jeszcze większą kontrolę danych. Jak myślą sobie w swoich utopijnych urojeniach jajogłowi technokraci, ludzie najbardziej potrzebują właśnie tego, żeby ich ze wszystkiego wyręczać. Najlepiej w ogóle z pracy i życia, aby ich miejsce zajęły maszyny. Czy lodówka, która będzie sama zamawiać zakupy jest tym, czego najbardziej potrzebujemy? Albo hełm i kombinezon Virtual Reality, który przeniesie nas w wirtualne raje niewyobrażalnej rozkoszy, gdzie jedyną granicą (w tym etyczną) będzie szybkość obliczeniowa procesora? Taki sposób i scenariusz na życie oferują nam nowoczesne technologie i rozwijające je w zawrotnym tempie korporacje branży IT, pogrążone w szalonym wyścigu konkurencyjnym, a docelowo w wielkim, globalnym monopolu, wszechobecnej kontroli i władzy nad ludzkimi duszami. Matrix.

Im bardziej oddajemy się nowoczesnym technologiom, tym bardziej wyrzekamy się swojej wolności, niezależności i godności – wartości o które człowiek zawsze walczył i oddawał za nie swoje życie w wielu epokach i bataliach. Teraz odda je dobrowolnie na ołtarzu Mechanosa. Przed tym przestrzegał nas Skolimowski w wydanej ćwierć wieku temu książce Technika a przeznaczenie człowieka. Technologia 5G umożliwi totalną kontrolę nad nami przez system biznesowo-polityczny – korporacji i rządów i ich cerbera, jakim jest sztuczna inteligencja AI (zobacz wpis Nienaturalna inteligencja). A chyba nie o to chodzi, szczególnie w krajach „niby-demokratycznych”, żeby w miejsce uniwersalnych wartości humanitarnych (jak wolność, równość, sprawiedliwość, autonomiczność, solidarność, dobroć, szczęście, różnorodność, pokój) zapanowały mechanistyczne antywartości: kontrola, przemoc, manipulacja, wyzysk, uniformizacja, rywalizacja, agresja, niewolnictwo i destrukcja. Wszechobecność sieci teleinformatycznej stwarza też nową przestrzeń dla cyberataków, w których w jednej chwili mogą wyparować oszczędności naszego życia, wyciec dane zdrowotne lub numery kart płatniczych. Ryzyka związane z 5G są gigantyczne. Przede wszystkim jednak umożliwiają permanentną i totalną inwigilacji ludzi. Dzieje się to już w Chinach, gdzie powszechnie wprowadzono aplikacje biometryczne kontrolujące obywateli, a w drodze jest czipowanie. Ponura wizja A. Huxley'a "Nowego Wspaniałego Świata" się spełnia.

Każdy, kogo zapytać dlaczego wprowadza się 5G mimo tak wielu oczywistych ryzyk i zagrożeń z tym związanych, odpowiada automatycznie (jakby to właśnie automat nim sterował, a nie racjonalna refleksja), że postępu technologicznego nie da się zatrzymać i jak tego nie zrobimy to „inni nas wyprzedzą” i zostaniemy w tyle. Przypomina mi to znaną odpowiedź na pytanie dlaczego zanieczyszczamy środowisko? Ponieważ na ekologię nas nie stać… Skolimowski w takich sytuacjach zapytywał: to na co w takim razie nas stać? Na zanieczyszczenia i choroby? Na śmierć i bezsens? Absurd. Technika jest dla człowieka czy człowieka dla techniki? Współczesna rzeczywistość pokazuje, że to ostatnie, a ponury scenariusz Matrixa realizuje się na naszych oczach. Stajemy się trybikami w wielkich systemach (maszynach) cywilizacji, korporacji, mediów, polityki, gospodarki, planów, programów, urządzeń, ideologii i opinii. Czy tak musi być? Nie. Według Skolimowskiego to tylko konsekwencje błędnie obranego u progu epoki nowożytnej kursu cywilizacyjnego, nakierowanego na podbój przyrody, którego narzędziem miała być właśnie nauka i technika. Zamiast organicznego współistnienia i współbycia z przyrodą ludzie obrali przeciwstawną opcję podboju, zdobywania, dominowania, przywłaszczania, kolonizacji, eksploatacji zasobów, przekształcania i panowania.

Zamiast pójść za Giordanem Bruno, spalonym na stosie, a wcześniej za Franciszkiem z Asyżu, poszliśmy za Kartezjuszem (dualizm, racjonalizm), Baconem (scientia est potentia – nauka jako moc i władza), Newtonem (świat jako wieki zegar) i Hobbes’em (Lewiatan), traktując po drodze mądre wywody Rousseau jedynie jako filozoficzną ciekawostkę. Filozofia ekologiczna namawia do zmiany tego (o)błędnego kursu, do odrzucenia modelu Świata jako maszyny i uznania, że Świat jest Sanktuarium a boskość jest immanentna Naturze. Każdy rozsądny człowiek wie, że nie da się zupełnie odrzucić techniki i technologii i wrócić do jaskiń. Ale w tej sferze należy również zachować umiar, proporcje, rozsądek i granice. Jeśli rozwój jakiejś technologii odbywa się tak ogromnym kosztem społecznym, zdrowotnym i ekologicznym, to nie jest ona warta funta kłaków, choćby mrówczo pracowało nad nią w pocie czoła miliony przeinformatyzowanych, jajogłowych "korpoludków". Nad bombą atomową też pracowało wielu wybitnych fizyków. Ale żaden z nich nie był wart grama pyłu ze spopielonych ciał dzieci Hiroszimy i Nagasaki. Wiele wskazuje na to, że 5G może być taką rozciągniętą w czasie bombą. Żaba wrzucona do wrzątku wyskoczy. Ale podgrzewana stopniowo ugotuje się. Mikrofale podgrzewają. A z kolejną, piątą już generacją tej upiornej technologii jest ich coraz więcej.

Skrzywienie cywilizacyjne Zachodu polega na ukierunkowaniu energii twórczej ludzi na zewnątrz, na podbijanie i przekształcanie świata według urojonych, mechanistycznych wzorców. Jego politycznym przejawem był imperializm i kolonializm, a w skali globalnej jest nim dziś szowinizm gatunkowy człowieka. Doprowadza on do niszczenia gatunków, nadmiernej eksploatacji zasobów, niepokojów społecznych, potwornej degradacji środowiska, zniszczenia, a finalnie do wojen (w tym coraz powszechniejszych wojen o zasoby). Energia twórcza, wzorem tradycji wschodnich, powinna być tymczasem skierowana bardziej do środka – do wnętrza człowieka i ukierunkowana na budowę świata ducha, osobowości, charakteru, kultury, sztuki, refleksji, kontemplacji piękna przyrody, relacji międzyludzkich i międzygatunkowych, dialogu, filozofii. Tymczasem kultura powszechna dogorywa, we wnętrzach wielu ludzi gości pustka, nihilizm, frustracje i depresja. I ta pustka, ba czarna dziura egzystencjalnego bezsensu, ma być zapychana kolejną dawką płytkiej konsumpcji, śmieciowej „szybkiej” papki informacyjnej jak fast-food, kolportowanej przez zniewalającą sieć 5G. Wypełni ją w większości nowa, próżna rozrywka. Coś co rozrywa i dezintegruje, zamiast integrować i scalać nasze tak bardzo porozbijane i poranione przez Mechanosa człowieczeństwo.

Telekomunikacyjna technologia piątej Generacji, to tylko jedno z pięciu G-rzesznych (lub G-ównianych czy G-łupich, jak kto woli) „G”, nt. których można zrobić równie obszerne wpisy lub napisać wielkie księgi (na szczęście w wielu przypadkach już to zrobiono). Te pozostałe cztery G to:

Globalizacja. Prywatyzacja zysków i uspołecznianie kosztów. Przenoszenie przez korporacje produkcji do krajów o najniższych kosztach pracy i najniższych normach środowiskowych. Himalaje bogatych elit i oceany ludzkiej biedy i nieszczęścia.

GMO (genetycznie modyfikowane organizmy) - zobacz wpis Co z GMO?

Glifosat (herbicyd). Produkuje się go i wylewa na pola miliardy litrów, skąd trafia z żywnością do naszych organizmów.

Ginięcie Gatunków. Co trzy minuty, na skutek zanieczyszczenia i niszczenia środowiska, biotopów, biocenoz i ekosystemów (głównie lasów tropikalnych), znika z powierzchni ziemi jakiś gatunek (nie osobnik, gatunek!). Roślinny lub zwierzęcy. Często jeszcze nie poznany i nieopisany. Taką aborcją nikt się nie przejmuje…

Te wszystkie G spaja jedno wielkie G – Gwałt. Gwałt jest największą formą przemocy. Przemoc jest istotą mechanicyzmu. Jest zimna, nieczuła i bezwzględna, działająca z żelazną konsekwencją jak roboty, fabryki i obozy śmierci w Dachau. Gwałt na ciele ludzkim, ciele kobiety czy ciele przyrody (Ziemi) to ten sam Gwałt. Wielu nie chce jednak uznać tej paraleli i symetrii, naiwnie jej zaprzeczając. Jedyny ratunek to samozwrotność. Należy zgwałcić gwałt. Znienawidzić nienawiść. Zniszczyć destrukcję. Zacząć od siebie. Nie korzystać z 5G! (zob. wpis Jak odchudzić korporacje?)

Dialektycznie proponuję konstruktywnych pięć G:

Gaja – Hipoteza Gai, Matki Ziemi jako żywego organizmu nawiązuje do panteizującej kosmologii Giordana Bruno i jego wizji powszechności życia w Kosmosie (za co spalono go na stosie). Biosfera jest żywą skórą Gai, a my jej myślącymi i wrażliwymi komórkami. Jako kultura żywych organizmów nie powinniśmy za bardzo technologicznie mutować w rakowate, sztuczne, miejskie, betonowe i elektromagnetyczne narośla, lecz żyć w symbiozie z innymi gatunkami i biocenozami. Powinniśmy harmonijnie współbrzmieć z naszym naturalnym ekosystemem, z Ziemią, Naturą i Kosmosem, które nas stworzyły;

Geneza – materia (słowo to pochodzi od łac. Mater – Matka) tworząca przyrodę i nasze ciała powstawała miliardy lat w dwóch pokoleniach gwiazd, piekąc się w ich gorących brzuchach. Aby wiedzieć kim jesteśmy, musimy znać naszą historię. W szczególności tę naturalną, liczoną w miliardach lat. Mamy ją w sobie. Jesteśmy jej dowodem, świadkiem i awangardą. Studiujmy Kosmo-genezę (kosmologię ), Geo-genezę (dzieje Ziemi), Bio-genezę (dzieje życia na Ziemi i ewolucji), Antropo-genezę (ewolucję człowieka) oraz genezę naszej kultury. To trwałe fundamenty naszej świadomości i tożsamości ekologicznej jako jednego gatunku i jednej ludzkości, żyjącej na jednej Ziemi bez granic (kula ich nie ma:-). Myślmy też o przyszłych G – o Generacjach, które przyjdą po nas. Aby zostawić im Planetę zdatną do życia i wartą życia na niej.

Gestalt – Całość. Nie chodzi tylko o wąską percepcję czy psychologię postaci, ale o szerszy nurt filozofii Gestalt i teorii systemów – nauki o wielkich całościach. O holizm. To odwrócenie perspektywy analitycznej (a właściwie postawienie jej z powrotem na nogach). Bo to bardziej całość stwarza część, niż część całość. Najpierw powstaje całościowy projekt, a potem dom. Najpierw jest zapisany cały plan organizmu w genomie (np. w żołędziu), a potem powstają komórki tworzące tkanki, narządy, a te cały skoordynowany w żyjącą całość organizm, jak człowiek czy dąb. Całość jest czymś więcej niż sumą części, a system czymś więcej niż zbiorem swoich elementów. Te emergentne własności wynikają z wzajemnych relacji i są niesprowadzalne do swoich składowych. Mogą być ujmowane jedynie intuicyjnie, poprzez sensytywne, nieanalityczne wglądy. Analiza gubi istotne i najważniejsze sensy. Chcąc przeliczyć życiodajną wodę na krople, przecieknie nam przez palce. Dążmy do pełni, szukajmy swojego dopełnienia. Spełniajmy się.

Geniusz. Rozwijajmy swój geniusz, talent, swoje powołanie i misję. Samorealizujmy się. Poszerzajmy i budujmy swoją wewnętrzną przestrzeń i wrażliwość. Mimo wszystko. Ona (Psyche) jest równie wielka i nieskończona jak Kosmos (zob. poprzedni wpis Ekopsychologiczny żołądź wyobraźni). Do jej rozwoju nie są potrzebne żadne narkotyki, dopalacze czy sieć 5G. Potrzebna jest tylko nasza dobra wola i pozytywna energia, którą możemy wytworzyć w sobie, nawet w najtrudniejszych momentach.

I piąte G: Good bye:-) Do zobaczenia w kolejnym wpisie (o ile System nie wyruguje mnie za szerzenie takich dywersyjnych treści:-) Ale proszę zwrócić uwagę, by nie pobierać go w technologii 5G, a energia zużywana na transmisję powinna pochodzić ze źródeł odnawialnych :-)