Ekologia Bycia

Śmiertelni mieszkają, o ile godzą się na Niebo jako Niebo. Pozostawiają słońcu i księżycowi ich bieg, gwiazdom ich tor, porom roku ich dobrodziejstwo i ich dokuczliwość, nie robią z nocy dnia, a z dnia nieustannej za czymś pogoni.

M. Heidegger

Kiedy przez szczelinę deszczowego nieba nagle przebije się promyk słońca ponad mrokami łąk... Nigdy nie przychodzimy do myśli. To one przychodzą do nas. Oto właściwa godzina dysputy.

M. Heidegger

Człowiek jest pasterzem bycia

M. Heidegger

 

Przeczytałem ostatnio dwie bardzo ciekawe książki metafilozoficzne, które źródeł współczesnego myślenia ekologicznego i ekofilozofii w ogóle, upatrują u myślicieli na pozór z ekologią nic wspólnego nie mających - u "rasowych" filozofów. Nie są to oczywiście żadni filozofowie analityczni. To Martin Heidegger i Hans Jonas - uczeń tego pierwszego. Wielu ekologów głębokich uznaje otwarcie filozofię Heideggera za prekursorską wobec wielu idei ekofilozoficznych. Równie wielu zarzuca mu jednak pewne antropocentryczne skrzywienie, które jestestwo człowieka stawia w centrum bycia wszelkiego bytu. To człowiek - jestestwo - Bycie-tu-oto (Da-sein) - jest prześwitem bycia (Sein), w którym się ono przejawia i ujawnia. Tymczasem głębocy ekolodzy, afirmujący swój biocentryczny egalitaryzm, kładą nacisk na samoistność i autoteliczność wszelkich bytów żywych, których relacyjność wobec człowieka na ma nic wspólnego z ich wewnętrzną, samoistną wartością.

 

Czy zarzucanie Heideggerowi antropocentryzmu jest zatem uprawnione i zasadne? Po lekturze niezwykle ciekawie napisanej i skomponowanej pracy Magdaleny Hoły-Łuczaj Radykalny nonantropocentryzm. Martin Heidegger i ekologia głęboka (wyd. UW, 2018), można mieć co do tego poważne wątpliwości. Intencją autorki jest pokazanie, że główne założenia i idee ekologii głębokiej fundują się w filozofii bycia - ontologii - Heideggera. Mało tego, że jego perspektywa spojrzeniu na byt i rozumienia bycia jest o wiele szersza, a nawet i głębsza, niż ujęcie głębokiej ekologii Naess'a, Devall'a, Sessions'a i innych reprezentantów tego nurtu ekofilozofii.

 

Czym więc tak zachwyca i imponuje Heidegger jako fundator myślenia prawdziwie głęboko-ekologicznego? Aby to pokazać, pierwszą część książki autorka poświęca streszczeniu głównych idei ekologii głębokiej, a następnie pokazuje rozwój zapatrywań Heideggera na fenomen bycia. Żadna filozofia, nawet myśliciela takiego formatu jakim był Heidegger nie jest bowiem monolitem wolnym od procesu swojej własnej ewolucji. Nie będę tu streszczał tej pracy, zachęcając Was do sięgnięcia samemu po tę ciekawą lekturę, ale i do samych źródeł fenomenalnego podejścia i ujęcia tajemnicy bytu i bycia, jakie w swych dziełach i twórczości zawarł i zostawił nam Marin Heidegger (1902 - 1976), uznawany przez wielu za największego filozofia XX-go wieku.

 

Tym, za co szczególnie cenię filozofię Heideggera jest subtelne połączenie zacięcia stricte filozoficznego z podejściem poetyckim. Istotą jego dzieła jest, moim zdaniem, pokazanie właśnie nierozerwalnego związku pomiędzy tajemnicą bycia, poezją i zachwytem nad samym istnieniem. Pokazanie, że ontologia to nie zimna i sucha nauka analityczna, ketegoryzująca byt w pojęciowych szufladkach, tylko twórcze odkrywanie tajemnicy Bycia, które nas stworzyło, stwarza, i w które wtopimy się po śmierci. Heideggera ujęcie życia człowieka jako "Bycia-ku-śmierci" (Sein zum Tode) nie ma przy tym nic wspólnego z ponurym egzystencjalizmem a la Camus czy Sartre. Śmierć jest częścią życia a życie częścią śmierci. Idąc przez las, co chwila potykamy się o martwe drzewa. Śmierć może być straszna tylko w oderwaniu od życia i od całości. W całości bycia jest po prostu częścią jednego procesu. W naszych organizmach cały czas następuje śmierć komórek i rozpad substancji (katabolizm) i równoległe powstawanie nowych (anabolizm), tworzące zjawisko życia i jego organiczny proces - metabolizm.

 

Proces stawania się Bycia Heidegger określa mianem wyistaczania. Bycie i wszelkie rzeczy wyistaczają się w czasie. W czasie ujawnia się ich istota. Zadaniem człowieka jest pozwolić tym rzeczom być i stawać się - wyistaczać. Poprzez taką postawę - co ukazuje właśnie autorka książki - człowiek właściwie nastawia się do bycia, które może wtedy odkryć przed nim swój sens. Heidegger jest ontologiem. Nie uznaje jakiegoś subiektywizmu czy solipsyzmu. Bycie przekracza i transcenduje człowieka. Człowiek nie tworzy bycia, ale je właśnie odkrywa z jego z skrytości. To odkrywanie jest rozumieniem bycia, które realizuje się poprzez myślenie. Tytuł jednego z ostatnich dzieł Heideggera Bauen, wohnen, denken (Budować, mieszkać, myśleć) dobrze oddaje ten kierunek. W myśleniu realizuje się człowiek. Świadomość bycia-ku-śmierci, niczym zawołanie Memento mori powinno nas przywoływać na właściwe miejsce: szacunku wobec tego co jest, staje się i trwa. Przywoływać do postawy rewerencji i odpowiadania na wezwanie bycia - do odpowiedzialności.

 

Poezja u Heideggera jest wszechobecna. Jest ona jednak bardzo wyrafinowana i to od nas, od czytelnika, od naszej wrażliwości zależy czy ją dostrzeżemy i zaczerpniemy z niej, czy nie. Heidegger odwoływał się do wielu wierszy niemieckich poetów i analizował je jako uchwycenia pewnych momentów prawdy bycia. Sam posługiwał się często metaforami, wewnątrz i w tytułach dzieł swojej filozofii, preferując metafory leśne, łąk i krajobrazów wiejskich. Ten kontrast między wyrafinowaniem i subtelnością jego abstrakcyjnej myśli a pięknem unaoczniających się w trakcie lektur obrazów, generuje blask jego filozofii i nieodparty zachwyt nad fenomenem bycia, który udziela się czytelnikowi. To jak nowe życie emanujące z kart martwych, niemych książek, ale mówiących tak wiele i tak głęboko.

 

Heidegger był uczniem Edmunda Husserla, pioniera fenomenologii, którego logiczne i matematyczne zacięcie utrudniało poetycką interpretację. Z kolei Hans Jonas poszedł w kierunku wskazanym przez Heideggera, jakim było istotowe złączenie "powinien" z "jest", jednak również bez swoistej dla mistrza poetyki. Jedność ontologii i etyki w tej filozofii jest kardynalną różnicą pomiędzy ujęciem preferowanym przez filozofię analityczną, dla której, od czasów Hume'a, takie "ujęcie" sprawy jest dyskwalifikującym "błędem naturalistycznym". Z tego, jak zachowuje się byt, który jest zawsze w swoim byciu, wynika to jakim on powinien być. I wie to już dziecko. Patrząc na kwiat wiem, że on się rozwija, che zakwitnąć i wydać nasiona. Kwiat powinien wydać nasiona. Człowiek kocha i chce być kochany. Stąd prosta, intuicyjna konkluzja: człowiek powinien kochać. "Powinien" płynnie wywodzi się z "jest" i dostrzeżenie tego nie jest filozoficznym dyletanctwem. Co najwyżej w oczach przerafinowanych analitycznie umysłów, masturbujących się własną jałowością i egzystencjalną pustką.

 

Interesujący jest stosunek Heideggera do języka. Afirmuje on język i zakłada wzorem starożytnych greków istotową, źródłową jedność pomiędzy prawdą bycia a umożliwiającym dotarcie do niej językiem, którego nie sposób przecież oddzielić od myślenia. Na gruncie Heideggera uprawnione jest nawet powiedzenie, że to język myśli nami, choć z pewnością nie aż do poziomu słynnego stwierdzenia Wittgenstein'a "granice mojego języka są granicami mojego świata". Heidegger nie uznaje jakiegoś "lingwocentryzmu", który skądinąd można by właśnie przypisać filozofii analitycznej i całej współczesnej semiotyce. Nawołując do powrotu do źródeł, do starożytnej filozofii greckiej, Heidegger przywołuje pierwotne, etymologiczne sensy i znaczenia słów. Dlaczegóż bowiem język miałby być istotowo sprzeczny z byciem i wobec niego nienaturalny czy sztuczny, skoro istnieje głęboka, metafizyczna jedność wszelkiego bytu przejawiająca się w jego byciu?

 

Na czym polega więc "wyższość" ujęcia Heideggera wobec ekologii głębokiej jeśli chodzi o sformułowanie podstaw solidnie ugruntowanej ekofilozofii? No na ontologii właśnie. Ontos (gr. byt) jest czymś szerszym, niż Oikos (domostwo, gospodarstwo, środowisko). Z szacunkiem, troską i odpowiedzialnością powinniśmy odnosić się nie tylko do środowiska i istot żywych, ale do całego bytu i jego bycia. Źródła nowożytnego mechanicyzmu i współczesnego instrumentalizmu cywilizacyjnego Heidegger upatruje właśnie w wadliwej ontologii (metafizyce) zachodniej. Szczególnie w dualnej koncepcji podmiotu i przedmiotu (człowieka i świata) czyli, mówiąc Skolimowskim, w niewłaściwej kosmologii (niewłaściwym obrazie i oglądzie świata). Przyczynę tej niewłaściwości Heidegger dostrzega w pęknięciu pomiędzy pod-miotem i przed-miotem. Pod-miot to rzecz rzucona (miotana, łac. iactare) "pod-" (łac. sub) jako pod-stawa wszystkiego. Przed-miot to rzecz rzucona "przed". Takie ujęcie odpowiada za manipulację i instrumentalny (techniczny, przedmiotowy) stosunek do świata, przedmiotów, przyrody i istot żywych, traktowanych jako zasoby (w ujęciu Heideggera "zestawy") do wykorzystania i eksploatacji.

 

Dualistyczne wydzielenie człowieka i bytów (oddzielenie go jako odrębnego podmiotu z uniwersum bycia) powoduje źródłową dysharmonię i brak spójności. W takim dualistycznym paradygmacie, będącym dziedzictwem zachodniej metafizyki, które w ujęciu Heideggera przybiera współcześnie postać eksploatatorskiej techniki (technokracji), ufundowany jest właśnie kryzys kultury i kryzys ekologiczny, będące w istocie kryzysem relacji człowieka do samego siebie i do otaczającej go przyrody i świata, które ulegają niszczeniu (zob. mój tekst Kryzys ekologiczny jako kryzys kultury). Uniwersalność podejścia Heideggera przejawia się również w tym, że w myśleniu bycia nie odróżnia się bytów naturalnych i sztucznych, nie kategoryzuje się, nie klasyfikuje i nie dzieli. Heidegger nie tworzy też, wbrew pozorom, żadnych hierarchii pojęciowych czy aksjologicznych. Uznaje wzajemnie powiązanie - odnoszenie się wszystkich bytów do innych, ich relacyjność. To właśnie odsyłanie się rzeczy do siebie nawzajem, ich właściwe rozpoznanie i świadomość tego, pozwala uchwycić byty (rzeczy) w ich właściwym sobie byciu. I to niezależnie czy mamy na myśli byty tylko obecne (jak kamień), byty ożywione jak roślina i zwierzę czy artefakty jak stół. Bycie jest więc całością powiązań. Jest ich jednością. Tworzy Świat, który jest czymś więcej, i czymś innym, niż matematyczną sumą rzeczy. I jest też czymś innym, niż świat fizykalny, opisywany przez nauki przyrodnicze w swojej materialności (fizyczności).

 

W wydanej trzy lata od śmierci Heideggera książce Zasada odpowiedzialności. Etyka dla cywilizacji technologicznej (1979 r., wyd. polskie 1996 r.) Hans Jonas napisał, że technika może stać się narzędziem, które posłuży do zanegowania ludzkich możliwości wyboru. Technika wyręcza człowieka z coraz większej liczby czynności, pozbawia go autentycznego sprawstwa i zakresu osobistej odpowiedzialności. Staje się substytutem woli i namiastką autentycznego bycia. Jest uzależniająca i toksyczna nie tylko dla ciała naszego i przyrody, ale i dla duszy, narzucając nam mechanistyczny, schematyczny, manipulacyjny i instrumentalny sposób podejścia i myślenia o sobie, o innych i o przyrodzie, jako zbiorniku zasobów do wykorzystania i eksploatacji. Wchodząca obecnie technologia 5G, która narazi nasze ciała na stały wpływ osłabiającego i szkodliwego promieniowania elektromagnetycznego, przed którym nie ma gdzie się schronić, jasno pokazuje zabójcze intencje technologii, która również nie jest aksjologicznie neutralna i przed którą przestrzegali nas przenikliwi myśliciele. Jonas upatrywał ratunku w etycznym nawróceniu się człowieka i ponownym zjednoczeniu sfery bytu i powinności. Jego myśl przypomniał ostatnio Piotr Rosół w książce Hans Jonas. O etycznej odpowiedzialności nauki i techniki (wyd. 2017). Skolimowski przejął w całości słynną zasadę odpowiedzialności Jonasa. Przypomnijmy jej brzmienie: Postępuj tylko w taki sposób, aby skutki twojego działania dały się pogodzić z ciągłością trwania autentycznego życia ludzkiego. Inne jej sformułowanie to: Postępuj tylko w taki sposób, aby skutki twojego działania nie były destrukcyjne względem możliwości takiego życia w przyszłości. Jej inne wcielenia, które przytacza P. Rosół: Nie wystawiaj na szwank warunków nieskończonego trwania ludzkości na ziemi oraz W swych teraźniejszych wyborach wśród obiektów twojego chcenia uwzględniaj przyszłą integralność człowieka.

 

Zgodnie z diagnozą Heideggera i Jonasa, którą podzielał Skolimowski, za obecną, technokratyczną chorobę współczesnej cywilizacji odpowiada nowożytne, mechanistyczne przyrodoznawstwo i stojąca za nim spekulatywna, manipulacyjna metafizyka zachodnia. Jej kluczowymi źródłami jest kartezjański dualizm i program wiedzy jako potęgi (scientia est potentia) stworzony przez Francisa Bacona w XVI/XVII wieku. Doprowadził on do tzw. neutralizacji aksjologicznej bytu i rozdziału między "powinien" a "jest", pomiędzy wartościami a istnieniem, czego skutkiem jest obecny kryzys ekologiczny, kulturowy i cywilizacyjny. Jak pisze P. Rosół: Zasada odpowiedzialności jest przezwyciężeniem aksjologicznej neutralności wywołanej dominacją naukowo-technologicznej metafizyki. Zasada odpowiedzialności nie była potrzebna w czasach Platona, św. Tomasza, Pico della Mirandoli, Pascala czy Rousseau. Nie ma powodu zastanawiać się, czy uzasadnić jej ważność w czasach sprzed rewolucji technologicznej, która znacząco zwiększyła naszą zdolność oddziaływania. Jednocześnie ze względu na globalny charakter oddziaływań oraz możliwość zupełnego zanegowania dotychczasowego procesu ewolucji możemy mówić o uniwersalności obejmującej całą aktualnie żyjącą ludzkość oraz nadchodzące pokolenia. Jeśli chodzi o relacje z naturą i pytanie, co to za cel, który powinien nam przyświecać, należy uznać wypracowanie równowagi pomiędzy mocą ludzkiego oddziaływania a naturą i jej niezagrożonym funkcjonowaniem w przyszłości. Przy czym człowieka i naturę powinna łączyć relacja symbiotyczna, pozwalająca na uniknięcie nadmiernej dominacji tego pierwszego.

 

Krytyka techniki jako metafizycznego paradygmatu myślenia i działania jest u Heideggera, Jonasa i Skolimowskiego zbieżna. Nie chodzi przy tym o krytykę samych urządzeń technicznych, które mogą być przecież również przyjazne środowisku, ale o technokratyczną, instrumentalną manipulacyjną postawę wobec świata, życia, przyrody i innych ludzi, jaką przyjmuje człowiek współczesny i której wyrazem jest większość jego technologicznych wytworów. Jaka jest zatem właściwa postawa i jak powinien postępować człowiek? Człowiek jest pasterzem bycia. To wskazanie Heideggera pokazuje nam nasze właściwe, nieantropocentryczne miejsce. W centrum jest Bycie, a nie Człowiek. Żeby być człowiekiem wpierw trzeba być. Najpierw jest "jestem...", a potem "...człowiekiem". Naszym zadaniem jest to bycie odkrywać, rozumieć i pielęgnować. Troszczyć się o nie. I taka powinna być właśnie ekologia przyszłości. Chroniąca nie tylko życie, nie tylko przyrodę i świat, ale i samo bycie. Przed popadnięciem w zapomnienie i zakrycie, w czczą gadaninę, w znaczeniowe zubożenie, w ucieczkę w wirtualne i narkotyczne miraże, w intelektualną i duchową miałkość i płytkość. Przed popdadnięciem w znaczeniowy niebyt - nihilizm.

 

Odczytanie Heideggera przez pryzmat ekologii głębokiej pozwala, zdaniem autorki przytoczonej pracy, na ukazanie jego myślenia w nowym, ożywczym i budzącym świadomość świetle: skierowanym nie na człowieka jako fundatora sensu bycia, ale na bycie fundujące kondycję człowieka. Na koniec jeszcze parę cytatów z książki Pani Magdaleny:

Według ekologii głębokiej życie wszystkich istot jest równie doskonałe. Należy zastrzec, że rezygnacja z usytuowania człowieka na szczycie "drabiny bytu" przez ekologię głęboką nie oznacza przyjęcia stanowiska naturalistycznego (sprowadzenia człowieka do jego biologicznych potrzeb) ani zaprzestania uznawania swoistości człowieka. Na gruncie ekologii głębokiej po prostu postrzega się ją inaczej - nie jako uprawniającą do dominacji, ale jako zobowiązującą do chronienia pozostałych bytów. Innymi słowy, człowiek nie występuje tu jako zwierzchnik bytów pozaludzkich, ale jako ich powiernik. (...)

Wyizolowany byt jest według Heideggera rodzajem ontologicznej abstrakcji, która nie może ujawnić bycia. Przynależność do wspólnoty ontologicznej, jaką jest Heideggerowski świat, nie oznacza jednak w żadnym wypadku, że pojedynczy byt zatraca się w jej obrębie. Wręcz przeciwnie, dopiero dzięki uczestnictwie w niej odkrywa on swoją właściwą tożsamość. Tę samą myśl stara się przekazać ekologia głęboka, odrzucając atomistyczne wyobrażenie samotnej jednostki (jaką miałby być człowiek) funkcjonujące w oderwaniu od otaczających go bytów. To właśnie wyrażała koncepcja samorealizacji: byty są zawsze razem, a właściwie zawsze są dzięki sobie nawzajem. (...)

Myślenie wydaje się więc leżeć w najżywotniejszym, jeśli tak można powiedzieć, metafizycznym interesie człowieka (...)

Wszystkie omówione koncepcje Heideggera charakteryzuje splot metafizyki i etyki. Wskazują one miejsce człowieka w uniwersum bycia (jego ethos), określając zarazem jego stosunek do innych bytów. Przedstawianie go przez obrazy polnych i leśnych dróg, uprawy winorośli i skromnych domostw nie jest eskapizmem ani stylistyczną manierą, ale propozycją przebudowy relacji człowieka ze światem - przyjęcia nonantropocentrycznego wzorca. Gdyby nie nawiązanie ekologii głębokiej do Heideggera, być może trudniej byłoby nam dostrzec ten wymiar jego filozofii. Warto to docenić.