Ekorefleksje po Targach

Ekorefleksje po Targach

Tegoroczne Targi Natura Food & beEco* jak zwykle imponowały różnorodnością oferty wystawców i eksponowanych produktów ekologicznych, naturalnych, tradycyjnych, regionalnych, bezglutenowych, wegańskich. Uwagę zwraca coraz większa liczba proekologicznych produktów nieżywnościowych, jak kosmetyki czy ubrania. Według organizatorów, to najważniejsze wydarzenie branżowe w kraju i Europie Środkowo-Wschodniej. Ilość wystawców (350), oferta stoisk, ale i liczba odwiedzających jest faktycznie spora, szczególnie ciekawy był jednak pierwszy Kongres Ekobranży, gdzie można było zapoznać się z trendami panującymi na ekorynku, nawiązać kontakty i podyskutować. Ramową tematyką Kongresu był handel produktami eko w Europie i Polsce, w perspektywie wyzwań dla sklepów specjalistycznych, jakie stwarza rosnący handel ekoproduktami w sklepach wielkopowierzchniowych – marketach i sieciach handlowych.


Tematem pierwszej prezentacji – Karola Przybylaka, redaktora magazynu BIOkurier – była sytuacja w handlu produktami ekologicznymi w wybranych krajach zachodnich UE. W Szwajcarii już 10% produktów świeżych posiada certyfikat ekologiczny, a w dekadzie 2007 – 2017 ich udział w rynku spożywczym podwoił się i wynosi obecnie ok 9%. Najwyższy udział produktów ekologicznych obejmuje tam: jaja (26,6% w 2016 r.), warzywa (23%), chleb (22,1%). Rynek żywności ekologicznej jest jednak coraz bardziej dominowany przez markety i handel sieciowy. Dynamika wzrostu sklepów wielkopowierzchniowych w sprzedaży ekoproduktów rośnie corocznie, od kilku do kilkunastu procent (np. we Francji 18% w pierwszym półroczu 2017 r.).


Według danych przedstawionych w drugiej prezentacji przez Marcina Fajerskiego – redaktora naczelnego pisma EKOdostawcy – na 107 tys. sklepów oferujących żywność w Polsce, już 1,1 tys. oferuje produkty ekologiczne. To jednak nadal niewiele ponad 1%... Najwięcej placówek oferujących ekożywność posiada: Biedronka (2823), Rossmann (1200), Carrefour (900), Lidl (629) i Stokrotka (444); najmniej Aldi (118), Auchan (119) i Piotr i Paweł (134). Coraz więcej sieci wprowadza też ekologiczne marki własne. Wg. danych IFOAM EU-FiBL 2017, poza Włochami – gdzie małe sklepy specjalistyczne stanowią zdecydowaną większość placówek detalicznych oferujących ekoprodukty (44,9% wobec 27,4% sieci handlowe i 27,7 pozostałe) – w strukturze dystrybucji w UE dominują duże sieci handlowe: 50% w Niemczech (31,4% sklepy specjalistycznej i 18,6% pozostałe); 45,6% we Francji (34,1% skl. spec., 20,2% pozostałe); 65% w Czechach (20% skl. spec., 12% pozostałe). Przewaga dużego, skoncentrowanego handlu/biznesu nad małym jest więc wyraźna i rosnąca.


Jak zatem lokalne, osiedlowe sklepy mogą konkurować z dużymi graczami? Do mocnych, niewykorzystywanych jeszcze stron polskich sklepów specjalistycznych należą wg. przytoczonej przez M. Fajerskiego analizy SWOT: dobra atmosfera zakupów i miła obsługa, profesjonalne doradztwo personelu, pakiety dodatkowych usług, elastyczność w działaniu, bezpośredni kontakt z klientami, autentyczność i transparentność. Do słabych stron należą z kolei: marketing i visual merchandising, problemy z dostępnością produktów, wysokie ceny i marże, warunki lokalizacyjne, brak nowości i ofert sezonowych, godziny otwarcia; do zagrożeń należą: brak zaplecza marketingowego, ofensywa dużych sieci handlowych, przedłużająca się wojna cenowa, słaba analiza działań konkurencji, brak ciągłości dostaw i puste półki, greenwashing i fluktuacje cen ekoproduktów. Do szans M. Fajerski zaliczył z kolei: szkolenia i wymiana doświadczeń, tworzenie grup zakupowych, inwestycje w marketing, wzrost zatrudnienia, modernizację i poszerzenie oferty, programy lojalnościowe i inne udogodnienia dla klientów. Redaktor BIOkuriera pokazał kilka ciekawych przykładów adaptacji małych sklepów do coraz większej konkurencji ze strony dużych sieci. Interesujące było przytoczone przez niego przesłanie ekspertów Natexpo: Ekosklepy powinny nie tylko oferować żywność BIO, ale także być liderami w unikaniu marnowania żywności i odpowiedniego jej pakowania. W celu wyróżnienia się i przyciągnięcia (oraz utrzymania) klientów, coraz większą rolę powinny więc odgrywać działania wykraczające poza samą sprzedaż, o szerszym charakterze proekologicznym i prospołecznym. Poza samym handlem ekoproduktami, wiele ekosklepów wprowadza więc dodatkowe usługi dla klientów, jak: porady, warsztaty, spotkania, grupy dyskusyjne, organizacja wydarzeń. Zwiększają one ich konkurencyjność wobec stricte komercyjnej oferty marketów i dużych sieci.


Na rozwiniętym ekorynku, jak np. niemieckim, wiele produktów eksponuje kwestie ideowe, odwołujące się nie tylko do składu produktu, ale do szerszych aspektów związanych ze zrównoważonym rozwojem. Zależy to oczywiście od poziomu świadomości konsumenta, ale to sam produkt bardzo często pełni też funkcje edukacyjne, np. poprzez treści zawarte na opakowaniu. Przykład: na opakowaniu jogurtu Sobbeke czytamy (tłumaczenie moje): Nasi rolnicy z Biolandu troszczą się o dobrostan krów mlecznych, zgodnie z obowiązującymi u nas zasadami: zapewniamy im dostęp do świeżego powietrza, świeżej trawy, wybiegu i wypasu na łące. Najlepsze mleko wytwarzamy z poczucia odpowiedzialności za człowieka, zwierzęta i przyrodę. W ten sposób, za pomocą własnego systemu zarządzania produkcją i jakością „KUH-M” nasza bio-mleczarnia Sobbeke stale troszczy się o zdrowie zwierząt, zrównoważoną produkcję i jakość wyrobów. Na stronie Sobbeke jest osobna zakładka poświęcona filozofii zrównoważonego rozwoju, którą wyznaje ta firma. Tymczasem polski konsument niestety, co potwierdziło też wielu uczestników Kongresu, b. często nie odróżnia produktu pseudoekolgicznego od ekologicznego (co pogłębia też coraz szersze zjawisko tzw. greenwashingu i „czyszczenia etykiet”), albo z kolei, to druga skrajność, różnicuje produkty „eko”, „bio” i „organic”, choć to jedno i to samo... Przepaść w świadomości, wrażliwości i odpowiedzialności ekologicznej pomiędzy konsumentami niemieckimi i polskimi jest generalnie spora.


Informacje wskazujące, że dany produkt przyczynia się do dobrostanu środowiska czy zwierząt, a poprzez jego zakup konsument wspiera nie tylko swoje zdrowie, ale trwały i zrównoważony rozwój (lokalny), można więc znaleźć na bardzo wielu zagranicznych produktach eko, niestety b. rzadko na polskich. Oprócz treści stricte ekologicznych i zdrowotnych, w komunikatach naproduktowych promowane są również treści społeczne – jak: spółdzielczość, rozwój lokalny, przedsiębiorczość społeczna, klastry, itp. – których rozwój wspiera zakup właśnie danego produktu. Ekorozwój, którego filarem w gospodarce rolnej i branży spożywczej jest rolnictwo ekologiczne jest częścią szerszego procesu, jakim jest wdrażanie idei trwałego i zrównoważonego rozwoju, którego ramowy kierunek zapoczątkował Raport Brundtland ponad 30 lat temu, a kształtowanie zrównoważonych wzorców produkcji i konsumpcji Szczyt Ziemi w Johannesburgu w 2002 r. Jakie to więc aspekty, poza stricte ekologicznymi, podpadają pod koncepcję zrównoważonego rozwoju wsi i rolnictwa, które nota bene upowszechniają trend „be eco”? To:

  • niskoemiscyjność produkcji i konsumpcji, w tym używania w gospodarstwach rolnych i przetwórczych energii ze źródeł odnawialnych, biopaliw; zamykanie obiegu wody, wykorzystywanie deszczówki; biologiczne oczyszczalnie ścieków; stosowanie systemów zarządzania środowiskowego, itp.;

  • krajowe pochodzenie produktów (o ile to możliwe); regionalność i lokalność produkcji i konsumpcji (krótkie łańcuchy dostaw);

  • tradycyjność i naturalność metod produkcji i składu produktów;

  • wytwarzanie małoskalowe i w gospodarstwach rodzinnych (nacisk na jakość i personalizację produktów);

  • rozwój spółdzielczości rolniczej, grup producenckich i dystrybucyjnych, konsorcjów, klastrów, przedsiębiorczości społecznej, współpracy producentów i konsumentów (rolnictwo partycypacyjne);

  • przeciwdziałanie marnotrawstwu żywności i recykling organiczny (biorecykling) – tworzenie zamkniętego obiegu materii organicznej (circular economy); selektywna zbiórka bioodpadów i ich kompostowanie (lub metanizacja w biogazowniach).

Wiele z tych aspektów jest już włączane przez ekoproducentów krajów zachodnich UE do systemu produkcji (gł. w Niemczech). Powinno to znaleźć odzwierciedlenie w ich oznakowaniu, a kompleksowym, parasolowym znakiem powinno być rolnictwo zrównoważone. Tymczasem, ani rolnictwo zrównoważone, ani produkt zrównoważony nie mają określonej regulacji prawnej i są często nadużywane przez dużych producentów i koncerny do sugerowania (i de facto wprowadzania konsumentów w błąd), że ich produkty są zrównoważone, a więc ekologiczne. Problem ten podejmowałem w artykule Produkcja ekologiczna a zrównoważona w świetle odpowiedzialności biznesu, 2014.


Według mojego doświadczenia w handlu żywnością ekologiczną, do perspektywicznych, ale i najpilniejszych działań, koniecznych dla utrzymania wzrostu rynku polskich ekoproduktów, należy kształtowanie etosu pracy rolnika, w szczególności rolnika ekologicznego. Tymczasem jedynym cyklicznym przekazem medialnym promującym wieś w mediach i społeczeństwie jest serial „Rolnik szuka żony”... Marnowanie się żywności, której nie ma komu zbierać z pól, drzew i krzewów z powodu braku rąk do pracy, wyludniania się wsi i ucieczki młodych do miast i zagranicę, wymaga przeciwdziałania. Rolnik, to piękny i najważniejszy dla utrzymania równowagi człowieka z przyrodą zawód. Jest coraz więcej ekorolników–amatorów, którzy chcą wrócić na wieś i wytwarzać zdrową żywność. Powinni jednak otrzymywać wsparcie i pomoc ze strony samorządu i państwa. Powinno rozwijać się rolnictwo partycypacyjne, w którym konsumenci uczestniczą w procesie produkcji. Wycieczki młodzieży szkolnej do najbliższych ekogospodarstw i pomoc w pracach polowych czy weekendowe wsparcie prac sezonowych przez zorganizowane grupy mieszkańców pobliskich miast, pozwoliłyby integrować cywilizację wiejską i miejską w misji dbania o ziemię, środowisko i zdrowie – zrównoważony rozwój lokalny. Dziś wszystko jest anonimowe, niepowiązane (obok siebie) i mechaniczne. To marnowanie niewykorzystanego potencjału.


Marnotrawstwo żywności to poważny problem, bo w Polsce wg. PBŻ marnujemy jej ok 9 mln ton rocznie (ok. 235 kg na osobę), sytuując się pod tym względem w niechlubnej czołówce krajów UE. W trakcie dyskusji zgłosiłem postulat powiązania działań na rzecz rozwoju ekorynku i ekostylu z tym ważnym z perspektywy zrównoważenia (sustainability) kierunkiem działania. Nie chodzi tu tylko o samą ideę, ale równoległe, synergiczne wsparcie trendu eko ze strony działań promujących ograniczanie marnotrawstwa, a z drugiej strony wspierania konsumpcji krajowej, regionalnej i lokalnej (krótkie łańcuchy dostaw, rozwój odzysku odpadów żywnościowych i recyklingu organicznego). Choć nie ma jeszcze szerokich badań w tym zakresie, żywność ekologiczna – jako cenne produkty najwyższej jakości i przeciwieństwo żywności śmieciowej, którą często jest żywność konwencjonalna (generalnie szkodliwa dla zdrowia i środowiska) – szczególnie nie powinna być marnotrawiona. Niestety, zamiast trafiać do osób potrzebujących i chorych, często się marnuje, co potwierdzili uczestnicy panelu ekspertów Kongresu. Wdrożenie możliwych rozwiązań zapobiegających marnotrawstwu ekożywności jest tematem na inny wpis, a właściwie na projekt i kampanię medialną. Aż się prosi, żeby kolejna kampania edukacyjna Polskiej Izby Żywności Ekologicznej była w stylu „EKO JEMY – NIE MARNUJEMY!”.


*XI edycja Międzynarodowych Targów Żywności Ekologicznej i Naturalnej NATURA FOOD i VII edycja Targów Ekologicznego Stylu Życia beECO, Łódź, Hala Expo, 12-14 października 2018 r.


20181013_143230 Copyjpg

Jeśli by urządzić konkurs stoisk, z pewnością wygrałyby go Dary Natury. Rok temu właścicielowi tej firmy i Ziołowego Zakątka Mirosławowi Angielczykowi wręczaliśmy nagrodę Ekoleader'a. (zob. wpis Ziołowe imperium).


20181013_152717 Copyjpg

Ciekawe są inicjatywy grupowej sprzedaży produktów różnych wytwórców pod szyldem regionalnym, jak np. klaster Podkarpackie smaki, zrzeszający wytwórców produktów tradycyjnych, regionalnych, lokalnych i ekologicznych.


20181013_151117 Copyjpg

O ile produkty żywnościowe spożywamy kilka razy dziennie, o tyle odzież nosimy praktycznie non-stop. Czy materiał, z którego jest ona zrobiona i użyte barwniki są bezpieczne dla zdrowia? Czasami „lepiej nie wiedzieć”. Na Targach dostępne były ubrania z ekologicznej bawełny barwione naturalnymi substancjami roślinnymi.


20181013_151425 Copyjpg

Czy ubrania lniane wrócą do łask i staną się równie powszechne jak bawełniane?


20181013_164707 Copyjpg

Na Targach były również dostępne ekoalkohole i wina. "Zielone Butelki" promują wina organiczne i zrównoważone.  

udost_face_1jpg   udost_tweetjpg