Filozofia, która leczy

Filozofia, która leczy


Choroby cywilizacyjne są rezultatem grzechów przeciw równowadze ekologicznej i prawom ekologii.

H. Skolimowski, Wizje Nowego Millenium


Uzdrowienie środowiska wymaga zdrowej formy myślenia i zdrowej formy umysłu.

H.S. Nadzieja Matką Mądrych


Zdrowie każdego narodu jest tak cenne jak jego wolność. Naród schorzały nie jest narodem wolnym.

H.S. Wizje Nowego Millenium


Oczyszczenie ekologiczne jest nie tylko koniecznym warunkiem uzdrowienia środowiska, ale również niezbywalnym warunkiem uzdrowienia naszych instytucji społecznych i politycznych.

H.S. Wizje Nowego Millenium


Jednym z wyróżników filozofii ekologicznej i wartości, na których opiera się eko-etyka jest zdrowie i świadomość problematyki zdrowia. Co ma jednak filozofia do zdrowia, zarezerwowanego w cywilizacji technicznej dla specjalnej „służby” - „służby zdrowia”? Czy filozofia może leczyć? Konwencjonalna filozofia akademicka (analityczna) abstrahuje od problemu zdrowia. Co najwyżej uznaje, że filozofia przyczynia się do ćwiczenia intelektu i usprawnienia umysłu.


Tymczasem za każdym sposobem leczenia i terapii stoi jakaś filozofia. Zupełnie inna filozofia stoi za konwencjonalną zachodnią medycyną, a zupełnie inna za chińską czy ajurwedyjską. Są to inne koncepcje człowieka – w pierwszym przypadku jest to mechanicyzm, z koncepcją człowieka jako sumy narządów i wielką liczbą specjalistycznych dziedzin medycznych, gdzie lekarz specjalizujący się w jednej dziedzinie ma nikłe pojęcie o innej, a każdy lekarz leczy „inny narząd”; z drugiej zaś całościowe podejście do człowieka i chorób w medycynach wschodnich, nota bene o parę tysiącleci starszych od naszej.


Filozofię ekologiczną można coraz częściej wyczytać między wierszami z rosnącej ilości inspirujących publikacji poświęconych zachowaniu zdrowia i dietom. W 2018 ukazała się ciekawa, holistyczna praca Grażyny Pająk pt. Każdy kęs ma znaczenie. Dieta doktor Grace, (wyd. Pascal, 2018) – poświęcona wielorakim, środowiskowym i dietetycznym uwarunkowaniom zdrowia. Przytoczmy parę cytatów z początku i końca tej książki:

Postęp techniczny XX wieku diametralnie zmienił warunki życia na ziemi. W ciągu zaledwie kilkudziesięciu lat staliśmy się mieszkańcami chorej planety. Mieszkając daleko od nietkniętych zakątków przyrody, stworzyliśmy świat obcy naszemu gatunkowi. Od czasu gdy do środowiska zaczęły przenikać olbrzymie ilości substancji chemicznych w postaci sztucznych nawozów, herbicydów, konserwantów, barwników, antybiotyków, hormonów i leków, równowaga ta została zachwiana całkowicie. Sztuczne związki chemiczne, zniszczona struktura wody i olbrzymi smog elektromagnetyczny, stały się sojusznikiem patogennych pasożytów i mikroorganizmów w walce o władzę nad środowiskiem. (…)

Brak korelacji pomiędzy stanem świadomości społecznej a współczesnym etapem rozwoju cywilizacji technicznej może okazać się zgubny. Mam wrażenie, że coraz więcej wiemy, ale coraz mniej rozumiemy. (…)

Nasze jedzenie pochodzi z dużych fabryk, gdzie nie liczą się człowiek i zwierzęta. Nikt nie myśli o chorobach i konsekwencjach ekologicznych takiej produkcji. Przemysł spożywczy przestał być przyjazny człowiekowi. Masowo produkowana żywność, choć jest to trzymane w tajemnicy, stała się niebezpieczna. Większość producentów śmieciowej żywności ukrywa swoje metody produkcji i z zasady nie jada własnych produktów. (…)

Oddzielono nas od naturalnego środowiska. Ziemia leży odłogiem. O wszystkim decydują wielkie korporacje. Powstaje pytanie, czy można zmienić ten system? Czy można wykarmić nasz świat produktami naturalnego, ekologicznego rolnictwa? Myślę, że tak. (…)

Dieta nie może być jednorazową udręką, która kończy się wraz z kuracją. Dieta musi doprowadzić do stanu równowagi w organizmie, zmiany nawyków, stworzenia nowego modelu odżywiania na przyszłość. (…) Żadna choroba przemiany materii nie pojawia się z dnia na dzień. Przez długie lata organizm wysyła sygnały ostrzegawcze, których często nie umiemy prawidłowo odczytać lub je lekceważymy, licząc, że nam przejdzie. Jednak prawa homeostazy, w tym równowagi przemiany materii we wszystkich organizmach żywnych są nieubłagane. Lekceważone, po pewnym czasie, zawsze powodują naruszenie równowagi kwasowo-zasadowej płynów ustrojowych (pH 7,35 – 7,45), prowadząc do silnych zaburzeń metabolicznych. (...) Przeciętni lekarze nie mają już czasu na pogłębianie wiedzy, gubiąc się w nadmiarze szczegółowych analiz, nawale leków, najczęściej korzystają jedynie z wiedzy, którą zdobyli na studiach. Coraz rzadziej słuchają pacjentów, dostrzegają ich problemy, niosą ukojenie. W związku z tym ich działalność sprowadza się do pewnych ściśle określonych kodeksem procedur. (…)

Współczesna medycyna oparta na technice i chemii, mimo bezspornych osiągnięć, ma wiele wad, jest często nie tylko nieskuteczna, ale bywa też zupełnie bezradna. Na początku XXI wieku śmiertelne choroby nie odpowiadają już teorii zabójczych mikroorganizmów. Problemy, z jakimi styka się większość krajów cywilizowanych, to nie choroby zakaźne, lecz zwyrodnieniowe i degeneracyjne. (…) 75% dorosłych cierpi na co najmniej jedną chorobę przewlekłą, choroby kości, stawów, nerwice, nadciśnienie, miażdżycę, cukrzycę, otyłość, raka, itd. (…)

Z farmakoterapią często związane są niepożądane efekty uboczne. Najczęściej stosowane środki chemiczne działają mało selektywnie, stanowiąc jednocześnie potężne obciążenie dla organizmu. W efekcie usuwamy objawy, ale przyczyny pozostają, prowadząc wciąż do nowych problemów ze zdrowiem. (…) Niestety od lat wydajemy miliony złotych na chemioterapie, a mamy olbrzymi problem z wydawaniem pieniędzy na zdrowe żywienie. Pożywienie, zawsze gdy jest właściwe, przynosi poprawę stanu zdrowia].

Czy doczekamy się czasów, że w przychodniach lekarskich będzie równie tyle dietetyków, co specjalistów, a zamiast/oprócz leków dostawać będziemy recepty na ekologiczną i funkcjonalną żywność? Na razie tkwimy mocno w XX wieku, a zieleń nowego myślenia jedynie mgliście majaczy na horyzoncie, skutecznie przesłaniana przez kroczące maszyny biznesowe globalnych koncernów spożywczych, farmaceutycznych i przemysłowych.

Warto jednak pamiętać o polskich pionierach filozofii zdrowia, szczególnie zaś o nazwisku prof. Juliana Aleksandrowicza (1908 - 1988), którego wyżej cytowana autorka w swojej pracy przytacza i którego tytuły książek mówią same za siebie: "Nie ma nieuleczalnie chorych", "Sumienie ekologiczne", "Kuchnia i medycyna", "U progu medycyny jutra". Idee, o które walczył i które nie znajdywały przez wiele lat zrozumienia w szerszym środowisku lekarskim i społecznym, to m. in.: rola czynników środowiskowych w genezie chorób; znaczenie profilaktyki i diety; potrzeba walki o czyste środowisko (glebę, wodę, powietrze) i pełnowartościowe pożywienie; benzynę bezołowiową; suplementację magnezu i biopierwiastków w diecie; ścieżki rowerowe, wykorzystanie energii słonecznej (dziś już oczywistości, a wówczas nieosiągalne niemal marzenia) i wiele innych.

Czy można podzielić filozofie na te, które są bardziej przyjazne życiu i zdrowiu i te mniej? Myślę, że tak. Do pierwszej zaliczymy z pewnością: cynizm, sceptycyzm, dualizm (zaniedbanie ciała lub zaniedbanie umysłu/psychiki), mechanicyzm, materializm, nihilizm, relatywizm, fundamentalizm (i wszelkie radykalizmy i fanatyzmy), pesymizm, fatalizm, egocentryzm, egzystencjalizm i postmodernizm; do drugiej filozofię życia, w tym filozofię ekologiczną. Filozofia ekologiczna jest przy tym w gruncie rzeczy filozofią zupełnie naturalną i intuicyjną. Można ją wyczytać nie tylko explicite z dzieł plejady ekofilozofów (czy też "ekozofów" jak u Naess'a), filozofii Rousseau czy Bergson'a, ale i implicite z wielu dzieł kultury, jak np. książka Tajemniczy Ogród, film Avatar czy piosenka Grechuty Świecie Nasz.

Czym jednak jest zdrowie? Jak pisze Skolimowski: „Według Hipokratesa zdrowie to właściwa harmonia człowieka z jego otoczeniem i z samym sobą. I to samo twierdzi ekologia” (Wizje Nowego Millenium). Zdrowie to zatem odpowiednia równowaga organizmu, a choroba to jej zachwianie. I dotyczy to zarówno zdrowia fizycznego (biologicznego), jak i psychicznego i społecznego, gdzie zdrowiem jest pokój społeczny, a chorobą niepokój i wojna. W holistycznej (całościowej) perspektywie filozofii ekologicznej zdrowie, jako stan równowagi, dotyczy praktycznie wszystkich systemów społecznych: w systemie ekonomicznym zdrowiem jest dobrobyt, a chorobą niedostatek. W systemie politycznym zdrowiem będzie sprawiedliwość, a chorobą niesprawiedliwość społeczna. W systemach bardziej wewnętrznych, jak system epistemiczny (poznawczy), zdrowiem (wartością) będzie prawda (prawdziwość wiedzy); w systemie etycznym (relacji międzypodmiotowych) zdrowiem będzie dobro (czynienie dobra); w systemie estetycznym piękno, itd. W zasadzie złotego środka dużą rolę odgrywa więc swoista symetria. I nie jest to tylko estetyka, bo (super)symetria to teoria dużo wyjaśniająca w ontologii, fizyce kwantowej i teoretycznej. 

W ujęciu systemowym zdrowie jest zatem stanem równowagi dynamicznej (homeostazy), lub inaczej, w ujęciu arystotelesowskim, złotym środkiem między skrajnościami. Warto zauważyć, że wszystkie wymienione wyżej systemy – jakościowe wymiary życia – naturalnie dążą do równowagi jako stanu optimum. I tak każdy organizm biologiczny „chce” być zdrowy, a każda rana „dąży” do zagojenia (cielesna i psychiczna, podobnie jak obszar pozbawiony zadarnienia naturalnie porasta; tafla wody się wygładza; a każdy człowiek, mimo różnych życiowych barier, ran i porażek, chce jakoś usensownić, "zagoić" swoją pokiereszowaną często egzystencję); system ekonomiczny dąży naturalnie do dobrobytu (wszyscy chcą się bogacić); a system społeczny do pokoju i sprawiedliwości. Tendencje przeciwstawne można uznać za stany chorobowe i patologiczne.


Co jest zatem warunkiem zdrowia? W świetle powyższego (i tu akurat Arystotelesowi należy się chapeau bas) jest nim unikanie skrajności (a więc wszelkich fundamentalizmów i radykalizmów) i wybór złotego środka, słowem – zachowanie umiaru. Ta zasada jest też nota bene pomocna przy wyborze właściwych, „złotych”, wartości, np.: odwaga, to złoty środek między tchórzostwem a brawurą; pracowitość to optimum między pracoholizmem a lenistwem, solidarność, to złoty środek między indywidualizmem a kolektywizmem, itd. Wyłuskiwanie w myśl tej zasady optymalnych, "złotośrodkowych" wartości może być ciekawym ćwiczeniem intelektualnym. Warto zauważyć, że generowane są one z naturalnego, czystego umysłu, czysto intuicyjnie – apriorycznie i holistycznie właśnie.


Jak mawiał Skolimowski (choć w myśl zasady umiarkowania starał się unikać dużego kwantyfikatora) Everything evolves – wszystko ewoluuje (lub podlega ewolucji). Każdy byt dąży więc naturalnie do rozwoju i samorealizacji. W paradygmacie ekologicznym (ekosystemowym, holistycznym, organicznym) uniwersalną formułą rozwoju jest rozwój zrównoważony (sustainability). Odpowiednie, właściwe i właśnie zdrowe będzie więc to, co jest z tą zasadą zgodne. Warunkiem zdrowia będzie więc spożywanie produktów zrównoważonych w sposób zrównoważony (a więc w formie właściwej diety i przy zachowaniu zrównoważonego trybu i stylu życia) i unikanie jedzenia śmieciowego – korporacyjnych wypierdków spożywczych, wciskanych nieświadomym niczego ludziom przez globalne koncerny i ich nachalną i agresywną reklamę. Warunkiem zdrowia psychicznego będzie "konsumowanie" wartościowych, a nie śmieciowych i szybko przeterminowujących (dezaktualizujących) się informacji – a więc wiedzy która integruje nas jako podmioty myślące i ludzi, a nie rozprasza i rozrywa (jak czyni to prymitywna rozrywka). Ta wiedza to m. in. wiedza filozoficzna, mądrościowa. Mądrość to również stan równowagi i zdrowia – stan optimum między niewiedzą a racjonalistycznym przeintelektualizowaniem (w końcu "nie jest racjonalne być wyłącznie racjonalnym").

Medycyna konwencjonalna (i cała służba zdrowia) jest chora, co potwierdzi każdy, który miał z tym systemem więcej i głębiej do czynienia. Jest zasadniczo chora, bo jest oparta na wadliwej i chorej filozofii mechanistycznej, opartej na nowożytnych mitach, że świat i człowiek to mechanizmy i zbiory elementów, które można poznać rozbierając je analitycznie na części. Tymczasem zarówno świat, jak i człowiek jest całością, a całość to coś więcej i coś zupełnie innego niż suma części, co w połowie XX w. zaczęła odkrywać i pokazywać ogólna teoria systemów Ludwig'a von Bertalanffy'ego.

Pacjent (a dlaczego nie partner w procesie leczenia?) np. z chorym woreczkiem żółciowym od razu jest w tym systemie traktowany jak przedmiot procedury medycznej i generalnie odsyłany na operację. "Dać leki i wyciąć" lub "wyciąć i dać leki", które zawsze mają skutki uboczne. To zazwyczaj wszystko co ma do zaproponowania konwencjonalna medycyna zachodnia. Nawet się nie zająknie, żeby może „pacjent” zmienił dietę, choć w multum przypadków to najlepszy sposób skutecznego leczenia. Nie, terapia musi być inwazyjna i kosztowna, a pacjent mu być ciągle chory i wiecznie leczony, bo z tego przecież żyje ten patologiczny i niezrównoważony „korpomedyczny” system (w porównaniu do lat 90-tych i tak jest jednak jakiś postęp, bo zaczyna się  częściej mówić o odporności organizmu, niż o samym niszczeniu bakterii - a więc o usuwaniu przyczyn a nie skutków - a lekarze już tak łatwo nie przepisują antybiotyków). Nadal jednak, szczególnie w reklamach, dominuje prostacka, mechanistyczna implikacja "jeśli boli - weź pastylkę" zamiast organistycznej "jeśli boli - zastanów się głębiej nad swoim postępowaniem i przyczynami tego problemu i zmień swój styl/tryb życia".

O kompromitacji i niedorozwoju medycyny zachodniej, która mieni się tak świetną znajomością ludzkiego organizmu (a zatem i kompetencją do jego lecenia) niech poświadczy fakt, że największy narząd wewnętrzny człowieka, jakim jest Interstitium (śródmiąższe), odkryto dopiero w 2018 r. (!!!), podczas gdy jego stymulację wykorzystywały terapie medycyny wschodniej (jak akupunktura czy akupresura) już od tysięcy lat... Odkrycie tego narządu oznacza, że żaden dotychczasowy lek nie był badany pod względem oddziaływania (skutków ubocznych) na śródmiąższe (ale i na inny narząd odkryty w jamie brzusznej - krezkę)!  Dopiero w ostatnim czasie zaczęto też dostrzegać rolę powięzi  - subtelnej siateczki tkanki łącznej spajającej nasze ciało i utrzymującej go w pionie (jej znaczenie widać dopiero jak się zaczyna całościowo patrzeć na organizm i zdrowie).

W książce Czy wiemy, co jeść? Co pomaga a co szkodzi napisanej przez lekarzy i na podstawie wielu przeprowadzonych badań (red. dr T. Sanders, wyd. Readers's Digest w 2000 r.) można przeczytać mądre zdanie: Nie ma wątpliwości co do tego, że niewiele jest takich chorób, w których właściwa dieta nie działa zapobiegawczo, leczniczo lub przynajmniej kojąco. Odpowiednie odżywianie nie tylko odgrywa ogromną rolę w przypadku chorób serca, nowotworów, zapalenia stawów, lecz również pomaga walczyć ze stresem, bezsennością, bezpłodnością i brakiem energii, a także z agresją. Mimo podjęcia w tej książce tematu znaczenia diety w takich chorobach jak AIDS, Alzheimer czy Parkinson, zadziwia w niej niemal całkowity brak podkreślania roli flory bakteryjnej (biomu) w genezie alergii i wielu chorób i ograniczenia leczniczego wpływu diety jedynie do substancji odżywczych, enzymów, witamin i mikroelementów. Przy opisie nietolerancji pokarmowych, choroby Leśniewskiego Crohna, zespołu jelita drażliwego, nie ma tam nic o niedorozwoju właściwej flory jelitowej w genezie tych chorób. Fakt, że wiedza medyczna w tym zakresie rozwinęła się dynamicznie dopiero w ostatniej dekadzie, jednak już wtedy (i dużo wcześniej) środowiska medycyny alternatywnej twierdziły wyraźnie, że niedoskonałość, by nie rzec choroba medycyny konwencjonalnej polega na jej mechanistycznym podejściu do organizmu człowieka i nieuwzględnianiu złożonych sieci systemowych relacji i i interakcji pomiędzy naszym genomem, fizjologią, biomem bakteryjnym (i innych mikroorganizmów zasiedlających nasz organizm), spożywaną żywnością i całym otoczeniem, w którym żyjemy.

Eko-filozofia leczy. Leczy chore, partykularne, tnące i szufladkujące, mechanistyczne myślenie. Jest sposobem na zachowanie higieny psychicznej i zdrowego umysłu, opartego na konstruktywnych, przyjaznych życiu wartościach. Stwarza zintegrowane, spójne, całościujące i sensotwórcze perspektywy i postawy. Pozwala wyzbyć się egoizmu na rzecz empatii z innymi istotami i przyszłymi pokoleniami; rywalizacji i agresji na rzecz współpracy i symbiozy; kontroli i manipulacji na rzecz rewerencji i odpowiedzialności. Pozwala projektować konstruktywne, przyjazne życiu i środowisku działania i społeczności. Pozwala dostrzec, że nie jesteśmy sami i żyjemy w świecie złożonych zależności. Bazując na paradygmacie (eko)systemowym pozwala więc projektować całościowe i harmonizujące terapie, uwzględniające wielorakie interakcje i uwarunkowania świata życia. Nasze ciała stanowią siedliska miliardów pożytecznych bakterii i mikroorganizmów. Nie tylko żyjemy więc w środowisku, ale sami stanowimy środowisko życia - o czym uczy nas endoekologia (człowiek jako holobiont – zob. np.: http://filozofiawpraktyce.pl/czlowiek-i-jego-symbiotyczne-mikroorganizmy-wielosc-czy-jednosc/ i prace Piotra Skubały). Nasze zdrowie, samopoczucie, nastroje, postawy i reakcje warunkują tysiące gatunków bakterii, które współżyją z komórkami tworzącymi nasze ciała. Przestańmy po prostu niszczyć życie w nas i wokół nas, w środowisku, glebie, wodzie, na nas i w naszych organizmach. Wtedy będziemy zdrowi. A będzie to możliwe, jeśli powszechnie i praktycznie przyjmiemy prawdziwą filozofię życia - właściwą, sprzyjającą życiu antropologię - koncepcję człowieka homo ecologicus. Z wadliwej koncepcji człowieka - jako sumy narządów, którymi mają zajmować się osobne dyscypliny medyczne - wynika wadliwa medycyna, którą jest medycyna konwencjonalna - pisał o tym dużo i ciekawie Ivan Illich już w latach 70-tych badając m.in. choroby jatrogenne, powodowane przez sam proces konwencjonalnego leczenia - której koszty (biologiczne i społeczne) są często większe, niż uzyskiwane korzyści zdrowotne. 


Przyszłość należy do medycyny holistycznej (w psychologii jest to Gestalt). Medycyna ta dawno zdobyła by rynek, gdyby nie obstrukcje korporacji, które ze status quo czerpią nadzwyczajne korzyści. Przykładem niech będzie "holistyczny" (syntetyczny) lek  jakim jest naltrekson - jego niskie dawki LDN - leczące wiele chorób nowotworowych i o podłożu autoimmunologicznym, jednak stosowany głównie w drugim obiegu: Dr M. Berkson Burton, MD, który osiągnął fenomenalne rezultaty przy zastosowaniu małych dawek Naltreksonu, zarówno u chorych na raka jak i na choroby autoimmunologiczne mówi: “Wiele osób nie może tego zrozumieć, że dzięki jednemu lekowi możemy uzyskać tak wiele. LDN nie leczy objawów, jak większość innych leków, ale działa drogą “odgórną” i moduluje podstawowe mechanizmy, które prowadzą do stanu chorobowego." (cytat z: www.tarczycahashimoto.pl). Dlaczego lek ten nie jest powszechnie stosowany, skoro jest skuteczny i tani? Żaden z gigantów farmaceutycznych prawdopodobnie tego nie zrobi, ponieważ średnia cena za leczenie miesięczne wynosi od 15 do 40 dolarów i potencjalny dochód ze sprzedaży tego leku nie jest obiecujący (tamże). Podobnie jest z wodą utlenioną, którą można leczyć multum chorób i zakażeń, ale przed jej powszechnym zastosowaniem przeszkadza jej taniość. Leczenie musi być drogie, gdyż musi nabijać kabzę medycznych i farmaceutycznych korporacji. Nawet kosztem cierpienia, życia i zdrowia ludzi oraz zadłużania społeczeństw na pokolenia (dług publiczny). 

Zmiana filozofii, powoduje zmianę optyki. Otwiera nowe horyzonty, krajobrazy, przestrzenie i znaczenia. Betonowe bloki i asfaltowe powierzchnie starych pojęć i wzorców myślowych zaczynają pękać pod siłą kiełkujących, zielonych, naturalnych i zdrowych idei. Widać to po rosnącej liczbie pięknych książek poświęconych zdrowiu, leczeniu, dietom i zrównoważonemu stylowi życia, jak ta wymieniona wyżej. „Wiek XXI będzie wiekiem ekologicznym lub nie będzie go wcale”. I chyba tylko zmiana filozofii mogłaby nas jeszcze uratować.

Poniżej jeszcze parę cytatów z dzieł Profesora Skolimowskiego na temat zdrowia:


Dlaczego ta troska o swoje zdrowie powinna być wyniesiona do rangi tezy filozoficznej, skoro każdemu od dziecka powtarza się: "Dbaj o własne zdrowie"? Na gruncie eko-filozofii troska o zdrowie oznacza wzięcie odpowiedzialności za ten fragment wszechświata, który jest najbliżej nas, i wyrażenie w ten sposób czci dla życia; jest to część nowej taktyki życia.

Filozofia Żyjąca

Ekologia, generalnie mówiąc, to czyste style życia i pewna wstrzemięźliwość w konsumpcji. Jeszcze raz podkreślmy - nie proponujemy redukcji posiłków do chleba i herbaty ziołowej, ale twierdzimy, że nadmierna lub niewłaściwa konsumpcja jest szkodliwa dla zdrowia indywidualnego, szkodliwa dla natury, bo eksploatujemy ją wtedy ponad miarę, szkodliwa dla społeczeństw nieuprzywilejowanych, które są zmuszone do przyjęcia takich stylów życia i do takich ekonomii, które są korzystne dla społeczeństw uprzywilejowanych, a nie dla nich samych.

Wizje Nowego Millenium


Jedną z form mądrości, która wykrystalizowała się w naszych czasach, jest mądrość ekologiczna: mądrość dotycząca zachowania gatunku, czystości i przetrwania środowiska, naszego zdrowia fizycznego i psychicznego. A co my z tą mądrością robimy? Najczęściej ją obrażamy. Kierowani jakimi asumptami? Zazwyczaj kierowani tzw. racjonalnością ekonomiczną, która jest odmienną nazwą dla zysku za wszelka cenę - również za cenę niszczenia środowiska i naszego zdrowia. Obiektywność nauki i jej racjonalność dają przyzwolenie tym poczynaniom; jak również my wszyscy - oszołomieni propagandą konsumpcyjną.

Geniusz Światła a Świętość Życia


Zmiana sposobu myślenia i całego nastawienia naszego umysłu jest warunkiem sine qua non powstrzymania zniszczeń ekologicznych i degeneracji społecznej. Degradacja ekologiczna prowadzi na dłuższą metę do społecznych zwyrodnień i nadwątlenia ogólnego zdrowia.

Nadzieja Matką Mądrych


Nie ma wątpliwości co do tego, że zdrowa i pełna istota ludzka stanowi holistyczny i jakościowy mikrokosmos. Ani również co do tego, że istota ludzka, która poszukuje sensu wykraczając poza trywialność konsumpcji, znajduje się na swego rodzaju duchowej ścieżce. Poszukiwanie sensu jest dążeniem duchowym.

Filozofia Żyjąca


Rozwiązanie problemów środowiskowych i ekologicznych tkwi w matrycy naszych wartości. Dopóki nie będziemy potrafili wejrzeć dogłębnie w to, jakie wartości uznajemy i w jaki sposób decydują one o naszym postępowaniu, innymi słowy, dopóki nie zdołamy ustanowić nowej, rozsądnej, zdrowej i dającej oparcie podstawy w postaci odpowiednich wartości, dopóty wszystkie błyskotliwe ekspertyzy (oparte na ograniczonej i fragmentarycznej wizji), wszystkie rozwiązania techniczne będą działaniami daremnymi.

Filozofia Żyjąca


Świadomość ekologiczna pyta każdego z nas: Jak pracujesz nad sobą, aby dokonać uzdrowienia wewnętrznego, aby uleczyć swój okaleczony umysł, stać się źródłem pomocy i leczenia innych? Jak pomagasz w naprawie schorzałemu systemowi edukacyjnemu, schorzałym instytucjom społecznym i politycznym? Narzekanie na polityków i innych nie wystarcza. Ci inni to my, część naszej rodziny. Jak pomagasz w leczeniu ziemi w środowisku cię otaczającym? Jak twój styl życia przyczynia się do renowacji całej planety i twojego kraju? Czy jesteś świadomy, że frywolna konsumpcja jest jednym z ogniw łańcucha problemów? To są nowe pytania, które mają walor zarówno praktyczny, jak i duchowy, a także moralny. Nasze style życia to nasza moralność i nasza duchowość.

Wizje Nowego Millenium



Zdrowy umysł prowadzi do właściwej percepcji, do właściwego myślenia, do właściwej akcji, do właściwej kooperacji z naturą.

Wizje Nowego Millenium


Zafascynowanie pięknem życia jest warunkiem dobrego zdrowia psychicznego.

Wizje Nowego Millenium


Odpoczynek najlepszy, najgłębszy jest w prymitywnych warunkach, w prymitywnych kształtach, gdzie ludzka geometria nie panuje, a gdzie panuje pierwotna geometria. Dlatego spojrzenie na drzewo jest zawsze odpoczynkiem i powrotem do Natury, z której wyszliśmy.

Medytacje

gracejpg
przeswityjpg
udost_face_1jpg  udost_tweetjpg