Filozofia potrzebna jak tlen

Filozofia potrzebna jak tlen

Choćbyśmy nawet mogli stać się uczonymi uczonością drugich, mądrzy możemy być jedynie mądrością własną.

Michel de Montaigne

Problemy zrodzone prze jeden typ myślenia nie mogą być rozwiązane przez ten sam typ myślenia.

Albert Einstein

Potrzeby w zakresie filozoficznego doradztwa są znacznie większe w porównaniu z wykorzystaniem potencjału filozofii.

Andrzej Papuziński



Kto potrafi dostrzec właściwe wartości i wie z czym je połączyć, wie co naprawdę ma sens – jest filozofem. Niezależnie od tego czy go tak nazwiemy.

Nadzieja Matką Mądrych

Wszystkie poważne błędy mają charakter filozoficzny lub religijny.

Nadzieja Matką Mądrych

Trzeba być w samej rzeczy wytrawnym filozofem, aby przejrzeć na wskroś przesłanki metafizyczne epoki. Ludzie o zacięciu praktycznym nie mają takiej zdolności.

Technika a przeznaczenie człowieka

Obecnie nie mamy czasu na refleksję. A jak bez refleksji można budować sensowne życie?

Wizje Nowego Millenium

Mądrości nie daje się kwantyfikować.

Filozofia Żyjąca


Czy potrzebujemy filozofii (gr. umiłowania mądrości)? Sądząc po społecznej randze filozofii (marginalnej) i popularnej w społeczeństwie na jej temat opinii, nie jest to dziedzina pierwszej potrzeby. Dlaczego tak jest? Według panującego stereotypu filozofia jest trudnym i żmudnym zajęciem, dość abstrakcyjnym i oderwanym od życia, przeznaczonym raczej dla akademików i jakichś elitarnych pięknoduchów lub brodatych starców. Takiemu stereotypowi winna jest poniekąd sama filozofia, która w XX wieku zredukowała się do analizy samej siebie – analitycznej filozofii języka, w tym języka nauki (empiryzm logiczny), rezygnując po drodze z wielkich pytań o sens: życia, człowieka, świata, Boga, historii i poznawania. Owszem, rozwinęło się wiele dyscyplin szczegółowych filozofii, w tym z pogranicza nauk ścisłych (filozofia umysłu – kognitywistyka, ontologia, epistemologia, logika, etyka, filozofia: kultury, religii, polityki, techniki, filozofia społeczna i in.), ale dziedziny te, właśnie z uwagi na swoją dziedzinowość i szczegółowość, nie mogły z założenia dostarczyć całościowego oglądu świata, tworzonego przez bardziej uniwersalne filozofie poprzednich epok.


Filozofia światopoglądowa (nieanalityczna, syntetyczna i całościowa) przetrwała – owszem i w XX w. w systemach takich myślicieli, jak Bergson, Whitehead, Heidegger, czy Karol Wojtyła, jednak, moim zdaniem, do w pełni naturalnej dla filozofii, holistycznej formy, powróciła dopiero w postaci filozofii ekologicznej. Co ciekawe filozofia ta nie zrodziła się na gruncie samej filozofii, lecz na gruncie nauk leśnych (Aldo Leopold), podobnie jak i koncepcja zrównoważonego rozwoju (zrównoważona gospodarka leśna to taka, w której nie zabiera się z lasu więcej biomasy, niż się jej odtwarza) – rozwinięta później w ramach ekonomii (ekonomia środowiskowa). Całościowy pogląd na świat to jednak nie jedyna cecha filozofii, w tym filozofii ekologicznej. Jest nią ustosunkowanie się i odpowiedź na kluczowe problemy danej epoki (i właśnie w tym odpowiadaniu na te wyzwania przejawia się odpowiedzialność i walor autentycznej filozofii). W naszej sytuacji i cywilizacji tym kardynalnym, ale i globalnym problemem jest kryzys ekologiczny i rosnąca degradacja naturalnego środowiska życia, z wszelkimi tego konsekwencjami w postaci rosnących chorób cywilizacyjnych, degeneracji społecznej, kulturowej i biologicznej.


Do problematyki tej ustosunkowała się właśnie dopiero filozofia ekologiczna (z tego też powodu tak nazwana), stworzona w latach 70-tych przez Henryka Skolimowskiego i Arne Naess'a i rozwijana również przez innych autorów. (Humanizm ekologiczny Skolimowskiego i ekologia głęboka Naess'a, mimo wielu punktów wspólnych, to jednak dwie różne „nogi”, na których podąża ekofilozoficzny organizm i choć są to „nogi”, to „prawa” nie równa się „lewa”. Do podstawowych różnic należy biocentryczny egalitaryzm, za którym opowiada się ekozofia Neass'a i postulat redukcji liczebności ludzkiej populacji, czego Skolimowski nie akceptował i czemu dawał niejednokrotnie wyraz w swojej polemice z wieloma poglądami głęboko-ekologicznymi).


Dlaczego jednak potrzebujemy filozofii i dlaczego właśnie filozofii ekologicznej?


Filozofia to praktycznie jedyne lekarstwo na znaną od zarania dziejów ludzką przypadłość, jaką jest głupota (jej mieszczańskie wcielenie dobrze oddaje wiersz Tuwima „Straszni mieszczanie” i tamtejszy wers „A patrząc widzą wszystko oddzielnie”). Głupota to nie tylko brak wiedzy i inteligencji (która może być wrodzona, jak i nabyta), ale przede wszystkim brak krytycyzmu, którego uczy właśnie filozofia. Filozofia to ruch myśli, dynamika umysłu, zdolność do szukania, kojarzenia, odkrywania i generowania znaczeń. To system wartości, który wzmacnia życie i stanowi bazę dla jego sensu. Filozofia dla umysłu i ducha (psychiki) jest tym czym ruch (aktywność fizyczna, sport) dla ciała – warunkiem jego zdrowia, równowagi i dobrej kondycji. I nie jest to ruch pozorny (jak w przypadku ideologii czy udawania prawdziwej gimnastyki), ale ruch autentyczny, naturalny.


Dlaczego filozofia ekologiczna? Dlatego, że jako jedyna z kompleksowych i długofalowych refleksji dostrzega rzeczywiste źródła współczesnych, najbardziej palących problemów, istotnych dla przetrwania ludzkości i człowieczeństwa – zarówno w wymiarze biologicznym, jak i społecznym, kulturowym i gospodarczym. I projektuje strategie i taktyki wyjścia z tego labiryntu (jakby powiedział Kotarbiński - z tego błędokłębu) wirujących drogowskazów, postmodernistycznego chaosu znaczeń i zgubnych miraży zbawienia przez konsumpcję i technikę (materializm praktyczny).


Skolimowski wzywał, że potrzebne jest przejście od społeczeństwa informacyjnego, do społeczeństwa mądrości. Informacji mamy nadmiar, ale rzetelnej wiedzy i mądrości jak na lekarstwo. Czy wszyscy mogą być mądrzy? Utopia? Wszyscy nie mogą być filozofami, analogicznie jak wszyscy nie mogą być sportowcami. A jednak sport uprawiać większość może i nawet chce to robić. Coraz więcej ludzi interesuje się też i z aprobatą patrzy na ekologię i ekologiczne produkty. Dlaczego jednak tak mało interesuje się filozofią? Pytanie to można zadać i z drugiej strony „lustra”: dlaczego wokół nas jest tyle bezmyślności i głupoty? Co zrobić, żeby refleksji, autorefleksji i ekorefleksji było więcej? Wprowadzić filozofię powszechnie do szkół? Być bardziej aktywnym w mediach społecznościowych? (Wielu obecny boom na ekologię przypisuję tej ostatniej właśnie sferze aktywności). Opanować media i zamiast ogłupiających reklam wymuszających masową, niezrównoważoną konsumpcję, nadawać konstruktywne, integrujące i mądrościowe treści? Trzeba by jednak (przy okazji) zmienić cały biznesowy system, który właśnie przecież żyje z tej niewiedzy, nieświadomości i głupoty (która nota bene jest największym kalectwem człowieka i ludzkości). Głupota i niewiedza ludzi to podstawowy zasób, jaki dyskontują korporacje wszelkiej maści. Czy ktoś po wizycie (wizycie, a nie po opowieści z drugiej ręki) w farmie przemysłowej, klatkowej i rusztowej hodowli zwierząt faszerowanych automatycznie paszą GMO z antybiotykami i chemią kupił taki produkt? Raczej nie. A jednak na takiej właśnie niewiedzy żeruje obecny, korpokracyjny system (de facto matrix), który działa w najlepsze kolonizując nasze potrzeby i infekując nasze umysły nachalną reklamą.


Ten stan rzeczy to cywilizacja śmierci. Jak sama nazwa wskazuje, nie ma ona przyszłości, gdyż prędzej czy później będzie doprowadzać do coraz większej liczby takich wynaturzeń jak BSE, ASF, świńska i ptasia grypa i inne choroby zwierząt i ludzi (podobnie jak konwencjonalna medycyna już przegrywa walkę z bakteriami, które uodporniły się nawet na najsilniejsze antybiotyki). Z naturą nikt nie wygra (jak ktoś mądrze powiedział: Bóg przebacza zawsze, człowiek czasami, natura nigdy). Po każdej takiej aferze w „biznesie obozów koncentracyjnych dla zwierząt” liczba ludzi proeko wzrasta, bo coś ważnego do nich dociera. Bycie proeko to jednak tylko jedna strona medalu. Druga, to świadomość dlaczego należy przyjmować taką postawę – i to jest już pierwszy krok filozoficzny. Bycie eko to szczyt piramidy, ale nie można zapominać o jej głębszych i szerszych podstawach aksjologicznych (wartościach), gdyż bez tego nie będzie ona miała trwałej racji bytu, tak jak komin w domu bez solidnych fundamentów. 

Co zatem daje filozofia?

  • dystans do codziennych kłopotów i egzystencjalnych problemów

  • odporność na demagogię, populizmwszechobecny bełkot i cywilizacyjny chaos

  • umiejętność dostrzegania rzeczy ważnych w codziennym strumieniu zdarzeń

  • leczy z naiwności, złudzeń i nieświadomości

  • daje praktyczny życiowy kompas, ułatwiający funkcjonowanie w epoce wirujących drogowskazów i szybkich zmian

  • buduje wewnętrzną, wielowymiarową przestrzeń ducha

Co daje eko-filozofia?

  • otwartość i wrażliwość na piękno świata i istnienia

  • poczucie sensu w misterium stawania się - umiejętność kontemplacji fenomenu bycia-w-świecie

  • kosmiczną perspektywę, z której wiele pozornie wielkich problemów staje się małymi, a wiele małych i pozornie nieistotnych rzeczy nabiera wielkiego sensu

  • poczucie bliskości z przyrodą i harmonii z Naturą

  • świadomość i wiedzę, że przynależymy do większej całości życia i Kosmosu

  • samorealizację jako świadomych komórek wielkiego kosmicznego organizmu

  • eko-etykę i sumienie ekologiczne ułatwiające dokonywanie codziennych wyborów przyjaznych środowisku i zdrowiu

  • poczucie odpowiedzialności człowieka za dalszy kierunek ewolucji, ale i motywację do życia i działania na rzecz dobra planety i przyszłych pokoleń.


Filozofia ekologiczna to filozofia życia, filozofia równowagi i umiaru, filozofia zdrowia. Do tego stopnia, że ważniejsze od instytucjonalizacji eko-filozofii (stworzenia jej akademickich szkół) jest to, aby jej wartości i zasady były praktykowane przez ludzi w codziennym życiu. I to się chyba stopniowo dzieje... Zacytujmy Mistrza:

Dla filozofa nie może być większej satysfakcji, jak skonstatowanie, że jego idee stapiają się z codziennym życiem. Największym wyróżnieniem, ba nawet tryumfem, dla ekofilozofii będzie, jeśli zniknie ona z języka jako „ekofilozofia”, a zostanie stopiona z życiem w takim stopniu, że nikt nie będzie świadomy, że jest to ekofilozofia. Dla filozofów akademickich filozofia życia nie jest ważną dziedziną. Ja jednak sądzę, że w naszych obecnych czasach – deformowania się całej cywilizacji i poszczególnych ludzkich jednostek – stworzenie koherentnej filozofii życia jest najważniejszym zadaniem filozofów.

Zielone Oko Kosmosu

W powyższym stwierdzeniu wyraża się pełna bezinteresowność i naturalność eko-filozofii, jako intelektualnego i duchowego projektu (a nie kolejnej ideologii) dla ludzi poszukujących sensu w dobie ekologicznego kryzysu; ludzi zniewolonych przez obłąkaną cywilizację techniczną, która pomieszała sensy i ze środków uczyniła cele.

Spirala pseudorozwoju, napędzana przez irracjonalny pęd do ciągłej innowacyjności i zmian - w której elementarne człowieczeństwo miażdży się w ciągłym nacisku na zwiększanie: efektywności, wydajności, tempa, kontroli, ilości, nowości, wielkości, zysku, pieniędzy, kredytów, manipulacji, przepisów, bałaganu, odpadów, bełkotu, hałasu, chaosu, presji, stresów, frustracji, chorób, korków - przekracza kolejne poziomy absurdu. Tę obłąkańczą ideologię ciągłego postępu i przymusu (pseudo)rozwoju za wszelką cenę (nota bene kosztem środowiska, naszego zdrowia i dobrostanu przyszłych pokoleń) podtrzymują i napędzają ciągle polityczne i ekonomiczne gadające głowy - technokratyczne cyborgi - uznające innowacyjność za swój fetysz. Czy kiedyś powiedzą dość, czy będą sączyć tę truciznę w społeczeństwa na umór? Po co nam ciągła i nieskończona innowacyjność i coraz większy i coraz bardziej szkodliwy elektromagnetyczny smog, skoro potrzebne jest nam do szczęścia: czyste powietrze, czysta woda, zdrowa żywność i życzliwość innych ludzi. A więc to wszystko, co jest do osiągnięcia za darmo! (prezent od Natury).

Cel i sens życia widać z ekofilozoficznej perspektywy. Jest on dokładnie po drugiej stronie, niż tam gdzie go szuka cywilizacja techniczna w chorym pędzie do wymyślania coraz to nowych gadżetów mających nas uszczęśliwić - w obłąkańczym tańcu napędzającej się wzajemnie konsumpcji i produkcji gadżetów, wieżowców, maszyn, przycisków i pastylek. Przestrzeń sensu jest w środku - w budowaniu wewnętrznej przestrzeni duchowej, w poznawaniu i celebracji świata i piękna stworzenia, w rozwoju naszej wrażliwości, mocy rozumienia i architektury empatii; w harmonizowaniu się z misterium bycia i kosmosu, w głębi i autentyczności przeżyć, w kreowaniu piękna, szacunku i miłości wokół nas, w odkrywaniu umysłu wbudowanego w świat - jego ładu i piękna (Choć jak zauważa Konrad Waloszczyk "Prawdopodobnie duchowość wielu ludzi jest znikoma, lecz nie należy z tego powodu źle o nich myśleć. Karą, jaką za to ponoszą jest po prostu brak tej duchowości". K.W. Planeta nie tylko ludzi, 1997, s.6). O wewnętrznym, duchowym kierunku rozwoju człowieka wie dobrze cywilizacja indyjska i inne. Tymczasem ekspansja cywilizacji technicznej (Zachodniej) jest proporcjonalna do jej wewnętrznej zapaści duchowej. Cywilizacja słaba duchowo jest skazana na zagładę. Duchowa próżnia (relatywizm i nihilizm), jakie stworzył Zachód (jego mechanistyczna antyfilozofia i liberalna ekonomia) są przy trzeźwej ocenie tak odrażające, że wielu woli od tego nawet radykalną duchowość cywilizacji Islamu. Choć to popadnięcie z jednej skrajności w drugą, oddaje powagę całej sytuacji.

Cywilizacja słaba duchowo nie widzi sensu życia i traci biologiczną witalność. Świadczy o tym gasnąca demografia krajów Zachodu, pęd do używek, nałogów, narkotyków, zatracenia się w przyjemnostkach i płytkich podnietach, samobójstw - ucieczki od wolności i odpowiedzialności. Eko-filozofia to pobudka z tego złowrogiego, dusznego snu, który niestety jest realny. Od czego zacząć? Od zmiany diety. Ale o tym już w innym wpisie.


Musimy jasno zdać sobie sprawę, że naszym zasadniczym problemem są nie tyle trujące fabryki i zatrute środowisko, ile zatrute myślenie. Po prostu fabryki są przedłużeniem naszego myślenia.

Nadzieja Matką Mądrych


Stworzenie filozofii ekologicznej nie jest przypadkiem, lecz koniecznością wynikającą ze spostrzeżenia, że komunizm i kapitalizm nie są systemami wyłączającymi się na zasadzie: jeden prawdziwy, drugi fałszywy. Obydwa są fałszywe jako droga człowieka, zwłaszcza w perspektywie XXI wieku.

Zielone Oko Kosmosu

Eko-filozofii należy nie tyle dowodzić racjami teoretycznymi, lecz ją wcielać w strukturę naszego życia.

Filozofia Żyjąca

Henryk Skolimowski o potrzebie filozofii (rozmowa z David'em Skrbina w jęz. angielskim):

skolimowski skribinajpg


Świadectwo eko-filozoficzne Basi M. Wielki Zachwyt:

kasiajpg


udost_face_1jpg  udost_tweetjpg