Wiersze pierwsze


Symbolik


Zapisać myśl z głodu w tak słodkim symbolu

Co przetrwa materię w muzyce kosmicznej

Przytulić długopis do czerni w mym oku

W półmroku świadomym

Niech trwa słowo wieczne


Czy symbol jest nutą, literą czy cyfrą

Czy wszystko nawzajem drążącą ekspresją

Czy zmaterializowaną jest myślą?

Czy też poronioną prawdą przedwczesną?


I była kartka lustrem niebieskim

I symbol trwał w niej mocno jak gwiazda

Rodził się człowiek w krzyk bezbolesny

Wchłaniał śmierć w życie i ciemność w jasność


Bo życie słów, kropel, galaktyk i krwi

Wciąż sensem utula poczęcie swych chwil

Gdzie człowiek, świadomość, gdzie miłość i pył

Gdzie koniec początku

Tam rodzi się myśl!


Więc szukam prawd myślnych w strukturach istnienia

Prawdziwej substancji na wskroś doskonałej

I stapia mnie radość od w jasność patrzenia

I pełnię znajduję w materii rozlanej

W sobie

W słowie


M. Niedek, 1996 r.



Cywilizacja


W żyłach się mieni benzyna

Słodka jak nektar Olimpu

Ja jestem człowiek machina

W spalin mgle

Z krtani mej

Mitu

Etosu

Kanon oddechu

Milczący wir głosu


Mózg więdnie w klatce z żelbetu

Wyciska jak z gąbki sok-sens

Kurczy się w perłę sekretu

Chce wrócić do małż

Wśród rzęs

Kłów powiek

Gryzących wizje

Jak wilk, jak człowiek!


I na nic łzy me na końcach rzęs

Jak szpilki w oku ostrzące wzrok

Móżdżek?

- Rajskiego jabłuszka kęs

Sztuczny wzlot w przyszłość

Kaleki krok!


Od początku

Od poczęcia

Aż do szczątków

Do zniknięcia

Do rozwiania myśli wdechem

Tak, przez zachwyt

Nad złym śmiechem

Robota!


Prometejski płomyk trawi

Tak perłowy mózgu lak!

Orgazm półkul zła nie zbawi

Nie

Nie feniks, chociaż ptak złamany kary!


Z labiryntu mózgu Dedal

Spłodził pragnienie słońc

Opal raju soczysty

Zatruła spalona moc!


Pragnący sen perłomózgu

Spija nadniebne loty

Umysł przypięty szpilką

Taki wyschnięty motyl

M. Niedek, 1995 r.

Poeta


Nikt nie lubi dziś poetów

Tych heroldów romantyzmu

Płacze Hoelderlin i Goethe

Nad ekspansją pragmatyzmu


W ludzkich sercach krwi już nie ma

Płonie tylko już benzyna

Mam się kochać w komputerach?

Twarz odwraca swą dziewczyna!


Kiedyś człowiek ten techniczny

Się poskarży na ból serca

Ujrzy szarość swego wnętrza

Brak miłości, sensu, piękna


Tylko jeden jest poeta

On się w różne twarze wciela

Po z asfaltu płynie rzekach

Łza Rilkego i Schillera


Nie ma lotu serc w tym w wieku

Sens czerwony życie gubi

Nikt nie lubi dziś poetów

Nikt poetów już...

Nie lubi

M. Niedek, 1999 r. 


Kiedy poznasz


Kiedy poznasz mą poezję

Aż do granic mej fantazji

Czym spojrzenia twe wypełnię?

Jakim kształtem wyobraźni?


Powiem - jeszcze inne drogi

Znam przez łzy poezji sady!

Wtedy chwycę Twoją rękę!

I Cię przez nie...

P                                            a         dz   

  o                      o         w                            ę

       p         r    


Lecz gdy poznasz tego Kogoś

Kto Ci szczęście da zupełne

Kiedy stanę Ci się obcy

Gdy mi z żalu serce pęknie


Pochyl wtedy się nade mną

Gdy deszczowy dzień zaświta

Zapłacz jedną łzą jesienną

Nad tym losem

R

O

M

A

R   O   M   A  N   T   Y   K   A

T

Y

K

A

M. Niedek, 1998 r.