Wysterylizowani z życia, smaku i sensu

Wysterylizowani z życia, smaku i sensu

Zasadnicza choroba naszej cywilizacji wynika z jej mechanistycznego paradygmatu, wywodzącego się z oświeceniowego, sterylnego "czystego rozumu" (nawiązanie do Kanta, który oddzielił moralność od racjonalności czynię tu świadomie). Polega to na tendencji do sterylizacji niemal wszystkiego z tego co ważne. Co ma wspólnego biały cukier z białym lekarskim kitlem, filozofią analityczną, białą bułką, wypreparowanym ze wszystkich przyjaznych owadom chwastów łanem zbóż i pozbawioną sensu ludzką egzystencją? Wspólną cechą jest to, że wszystkie są wysterylizowanymi – czytaj pozbawionymi wartości i sensu - produktami cywilizacji zachodniej. Poniżej pobieżny przegląd dziedzin pierwszych z brzegu:


trawniki: pozbawione innych gatunków roślin, wrogie wszelkim kwiatom polnym, ziołom i zapylaczom. Mamy zakodowany w mózgu stereotyp, że trawnik ma być z samej, jednogatunkowej trawy, wtedy jest ładny.

rolnictwo: pozbawione różnorodności biologicznej, monotonne monokulturowe uprawy z wysterylizowanymi zadrzewieniami śródpolnymi. Stosowane biocydy, pestycydy, herbicydy, fungicydy oraz intensywne metody uprawy, odpowiedzialne są za wyjałowienie gleb, skażenie wód, zanik wielu gatunków roślin i zwierząt, wyniszczenie owadów zapylających i choroby milionów ludzi konsumujących schemizowaną żywność. O farmach przemysłowego tuczu zwierząt nie wspomnę. Rolnictwo niszczące niemal wszelkie życie, poza „nadającymi się tylko na sprzedaż” dla nieświadomych (i biednych) konsumentów „produktami” rolnymi.


wieś: wysterylizowana coraz bardziej z tradycji i naturalności. Przez intensywne uprawy rolne już bardziej nieprzyjazna pszczołom, niż miasta. Komasacja gospodarstw i produkcja przemysłowa (wielokoobszarowa) z fetyszem maksymalizacji plonu, sterylizuje też wieś z ludzi i z tego, co było zawsze na wsi najcenniejsze.


żywność: biała, pozbawiona tego co najcenniejsze mąka; mleko pasteryzowane, sól ważona; cukier rafinowany; jabłko bez skórki.


biznes: wyprany (generalnie) z wszelkiej odpowiedzialności społecznej i ekologicznej, nastawiony tylko na własny zysk, wyniszczenie konkurencji i monopol. Owładnięty manią efektywności, konkurencji, skuteczności i wydajności, tworzących wyalienowany z wspólnotowych i symbiotycznych wartości technocentryczny świat. I jeszcze jeden konik: innowacje. Są już super innowacyjne domy publiczne obsługiwane przez sexroboty, bez udziału człowieka. Czekam, kiedy opracują drony, co będą za nas zbierały grzyby w lesie. Kłania się WALL-E.


ekonomia: skupiona tylko na dynamice zysków i kosztów gospodarczych, bez uwzględniania kosztów środowiskowych (degradacji środowiska) i społecznych (w szczególności zdrowotnych) w cenach produktów (towarów i usług). Gdyby wliczyć te koszty, produkt ekologiczny okazałby się tańszy od produktu niezrównoważonego. W obecnej, redukcyjnej ekonomii, im większe wydatki na leczenie i większe niszczenie środowiska przez niezrównoważony i nieodpowiedzialny biznes, tym wyższe PKB. Fetysz wzrostu gospodarczego jest wykastrowany z kategorii jakości życia, a obecny wzrost odbywa się kosztem dobrostanu przyszłych pokoleń, na ekologiczny kredyt.


architektura nowoczesna: wyprana z estetyki i finezji formy czysta funkcja. Geometryzacja przestrzeni życiowej.


sztuka postmodernistyczna: wykastrowane z metafizycznych znaczeń, inspiracji, kunsztu i głębi eksperymenty plastyczne. Zwierciadło kondycji (czytaj: nędzy) duchowej człowieka Zachodu.


nauka: materialistyczny, racjonalistyczny i empiryczny redukcjonizm i scjentyzm, wysterylizowany z wszelkich wartości moralnych, odpowiedzialności i duchowości; umysł naukowy, analizujący zimne, oderwane od siebie "obiektywne fakty”. Szufladkowanie i kwantyfikacja wszystkiego. Skazana na poznawczy chaos w oceanie generowanych informacji i wyników badań, często sobie przeczących. Skoncentrowana na pytaniu: „jak?”, bez pytania „po co” i „dlaczego”?


medycyna: zacięta w stosowaniu antybiotyków wyjaławiających nasz biom i przewód pokarmowy. Wszystko ma być higieniczne, sterylne, pozbawione życia. Wszystkie serwowane nam leki mają skutki uboczne. Milcząca o chorobach jatrogennych (chorobach powstałych na skutek konwencjonalnych metod „leczenia”). Zdziwiona, że nie może zwalczyć pewnych szczepów bakterii, które sama wyhodowała.


higiena osobista: sterylizujemy się niezliczoną ilością chemicznych substancji, osłabiając odporność swojego organizmu. Tymczasem kluczowe dla naszego zdrowia są nasze własne bakterie (biom). W porównaniu z biomem Indianina, jak podaje w książce R. Chutkan, Dobre bakterie, 2016, mamy już tylko 1/3 bioróżnorodności naturalnej flory bakteryjnej człowieka, co czyni nas podatnymi na ogrom chorób.


relacje międzyludzkie: interesowne, zdehumanizowane, wyprane z empatii, przedmiotowe i instrumentalne traktowanie innych ludzi. Alienacja, depresja, sex wysterylizowany z miłości.


edukacja: oświata wysterylizowana z tego co w życiu ważne i przydatne: filozofii, etyki, przedsiębiorczości, duchowości, miłości przyrody, sztuki uprawiania ogrodu, sztuki przetrwania.

filozofia analityczna (akademicka): koncentracja na fetyszu języka, mania definiowania i dzielenia włosa na czworo, zamykanie znaczeń w ciasnych poznawczo pojęciach, bez światopoglądu, inspiracji, wizji i misji. Sceptycyzm poznawczy i agnostycyzm. Etyka zredukowana do analizy pojęć moralnych.

duchowość: zredukowana do wyuczonych formułek i obrzędów, wyprana z głębi, autentyzmu, pasji i zaangażowania.

Itd.

Za to wszystko odpowiedzialna jest wadliwa filozofia, oparta na redukcjonizmie, separacji, partykularyzmie, kwantyfikacji wszystkiego i atomizmie, przeciwstawna filozofii życia i alienująca nas z niego. Taka cywilizacja, która sama siebie pozbawiła istotnych wartości i tworzy biobójczą aksjologię, skazana jest w konsekwencji na wymarcie. Ilu już uważa, że nie warto w takim świecie żyć i nie warto mieć w takim świecie dzieci, które zresztą ciągle chorują? Patrząc na tendencje demograficzne Zachodu, jego duchową miałkość i aksjologiczną próżnię, chyba już większość.


Post scriptum

Powyższą krytykę oczywiście zgeneralizowałem, aby unaocznić pewne zjawiska i związki. Problem jednak jest poważny. Co zatem robić? Zacznijmy od odsterylizowania naszego jedzenia. W ostatnim czasie pojawiają się ciekawe, zgodne z proekologicznym i holistycznym nurtem publikacje i trendy. Dla zainteresowanych polecam: dr Josh Axe, Jedz brudniej i czuj się lepiej oraz Maya Shetreat-Klein, Zdrowy brud. Jak unikanie sterylnie czystych warzyw i owoców może poprawić odporność twojego dziecka, 2017.

udost_gpluspng      udost_face_1jpg      udost_tweetjpg