Ziołowe imperium

Ziołowe imperium

Przyjechaliśmy wręczyć Panu Angielczykowi – właścicielowi firm „Dary Natury” i „Ziołowy Zakątek” – nagrodę laureata konkursu „EkoLeader”. Oprowadził nas po Ogrodzie botanicznym, który stworzył, zapoznając nas z jego bogactwem, które liczy już ponad 1500 gatunków ziół, rosnących na obszarze ponad dwunastu hektarów.


To rośliny: lecznicze, aromatyczne, przyprawowe, barwierskie, dziko rosnące jadalne i trujące, chronione i zagrożone wyginięciem. W ogród i całe gospodarstwo wkomponowane są piękne drewniane, stare chałupy, kryte strzechą, przeniesione tu z regionu. Pan Angielczyk kolekcjonuje więc nie tylko zioła, ale i obiekty tradycyjnej architektury drewnianej Podlasia, a nawet obiekty sakralne, jak XVII-wieczny kościółek, przeniesiony tu i wyświęcony na miejscu. Symbioza natury i kultury z regionalnym, podlaskim sznytem. W gospodarstwie znajduje się też pracownia ceramiczna, prowadzone są warsztaty edukacyjne, rękodzielnicze, zielone szkoły dla dzieci i młodzieży.


Po spacerze gospodarz poczęstował nas obiadem z lokalnych ekoproduktów, serami własnego wyrobu, kwiatowymi sałatkami, zupą z pokrzyw i oryginalną nalewką ziołową oraz piołunówką.


Pan Angielczyk jest człowiekiem skromnym. Ma świadomość sukcesu, który odniósł i poczucie wagi dzieła, które stworzył. Ale się z tym nie obnosi, podejmując cięgle nowe zadania i wyzwania, jak na przedsiębiorcę z prawdziwego zdarzenia przystało. Jest bezpośredni i łatwo z nim nawiązać kontakt. Stara się mieć dla wszystkich czas, choć telefon dzwoni co chwilę. Pasją do ziół „zaraziła” Pana Mirosława w dzieciństwie Babcia. Choć rodzice chcieli, żeby wyjechał do miasta, bo „na wsi przyszłości przecież nie ma”. Wyjechał, zdobył wykształcenie rolnicze na SGGW, poznał rynek zielarski i... wrócił. Rozpoczął profesjonalny zbiór i sprzedaż produktów ziołowych, tworząc coraz więcej, prawdziwie zielonych, miejsc pracy dla zbieraczy ziół na Ścianie Wschodniej. A zaczynał od pakowania ziół w woreczki i wożenia ich autobusem do Warszawy. Dziś eksportuje je nawet do USA i Kanady. Stworzył ziołowe imperium. Jako pierwszy producent wprowadził serię przypraw ekologicznych certyfikowanych.


Jest największym pracodawcą w okolicy. Mógłby zautomatyzować produkcję, ale nie chce. Z tej pracy utrzymuje się przecież wiele miejscowych rodzin. Na pytanie czy za wprowadzeniem serii ziół i przypraw do oferowanych produktów stała tylko rynkowa kalkulacja – rosnąca „moda na ekologię”, powiedział, że robi to dla zasady. Zna rynek produktów ekologicznych od podszewki.


To, co mnie najbardziej zafascynowało przy zwiedzaniu gospodarstwa i dzieła Pana Angielczyka, to symfonia zwierzęcych odgłosów – gwar, który nie pozwala się nie uśmiechać i nie odczuwać radości życia – z życia, które jest wokół nas. Niesamowita różnorodność odmian gęsi, kur, kogutów, królików, indyków, kóz i innych zwierząt gospodarskich, emanuje dobrą energią. Ta naturalna orkiestra działa antydepresyjnie. Jej stały brak i zamiana na miejski hałas pozbawia nas ważnego i wartościowego wymiaru życia i zdrowia, także psychicznego. W gospodarstwie Pana Angielczyka zwierzęta można spotkać nie tylko w samej zagrodzie. Kury zaglądają również do karczmy, serwującej wiejskie jedzenie. Choć są przez obsługę przeganiane, ich obecność napełnia spontaniczną, pierwotną radością.

W lokalnym sklepiku ziołowym można nabyć niemal wszystkie produkty Pana Angielczyka. Można też sporo wydać... To jednak inwestycja w zdrowie i ekologię. Czyli warto.

Firma Pana Angielczyka „Dary Natury” – jak wpisano na stronie – „powstała z miłości do ziół i szacunku do podlaskiej tradycji”. Oby takich przedsiębiorców i liderów było więcej.

Fragment mojej rozmowy z Mirosławem Angielczykiem znajduje się w publikacji Ekoliderzy.

Strona Ziołowego Zakątka: www.ziolowyzakatek.pl

20171019_132104copyjpg

dsc02916copyjpg

dsc03503copyjpg
  karczmacopy_1jpg
20171020_160748copyjpg

ptactwocopyjpgzielarzecopyjpgdworekcopyjpg

dsc03093copyjpg

z_angielczykiem_spacercopyjpg udost_gpluspng      udost_face_1jpg      udost_tweetjpg